Chcieli ubrać niemowlęta w bikini
Prawdziwy skandal wybuchł w Szwecji. A wszystko przez różowiutkie bikini dla... dwumiesięcznych dziewczynek. Po masowych protestach producent posypał głowę popiołem i produkt wycofał ze sprzedaży. Szwedzkie feministki pukają się jednak w czoło przekonując: "Dzieci są częścią nasyconego seksualnością świata dorosłych".
- Za młode na seksbomby
- Dziecko porażone prądem w wannie
- Gra dla dzieci: powiększ piersi, uwiedziesz milionera
- Alkohol piją już nawet dziesięciolatki
- SLD: Dzieci powinny uczyć się seksu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zdaniem firmy odzieżowej Ellos, nie byłoby nic złego tym, że rodzice ubierają w dwuczęściowe kostiumy kąpielowe swoje dwumiesięczne (i starsze) córeczki. Dlatego przygotowała specjalną kolekcję dla tych naprawdę najmłodszych, a wypuszczając ją na rynek zorganizowano kampanię reklamową.
Zdjęcia z niemowlakiem w różowym bikini błyskawicznie obiegły Szwecję i wybuchła prawdziwa bomba. Po masowych protestach i tysiącach listów od oburzonych rodziców i środowisk konserwatywnych, firma Ellos wycofała produkt ze sklepów i przeprosiła za niefortunną kolekcję.
"Ellos jest firmą przyjazną rodzinie. Nie chcemy, by ktokolwiek poczuł się urażony naszym asortymentem" - kajał się w rozmowie z dziennikiem "Aftonbladet" Per-Olof Gustavsson, przedstawiciel firmy. Zapytany, czy dwa miesiące to odpowiedni wiek na paradowanie w bikini, odmówił komentarza.
Przeciwnicy kolekcji dla niemowląt zauważają, że produkt podkreśla seksualność ciała maleńkich dzieci, a firmy odzieżowe - jako element społeczeństwa - ponoszą odpowiedzialność za prawidłowy rozwój płciowy młodych. I dodają, że stanik podkreślający "biust" u dwumiesięcznych dziewczynek uszyty w stylu "pin-up" z lat pięćdziesiątych nie sprzyja procesowi prawidłowego dojrzewania.
Innego zdania są środowiska ultraliberalne. Angielskojęzyczny portal "The Local" rozmawiał z Karin Hansson z "Forum feministycznych rodziców" pytając, czy nie jest to burza rozpętana w szklance wody.
"Początkowo pomyślałam, że to oburzające, ale potem pomyślałam, że dzieci są częścią świata dorosłych. A świat ten jest nasycony seksualnością. Powinny się zatem nauczyć, jak sobie z tym radzić" - przekonuje Karin Hansson.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!