Dziennik.plŚwiat

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Litwini chcą tarczy, czy straszą, że chcą?

2008-07-28 | Ostatnia aktualizacja: 18:39 | Komentarze: 0 | skomentuj

Wilno prawie od trzech miesięcy aktywnie uczestniczy w negocjacjach w sprawie rozmieszczenia elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Nie wiadomo jednak jednego. Po czyjej stronie gra Litwa. Swojej, Polski, czy USA - pisze tygodnik "Veidas".

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Veidas" zastanawia się, jaką rolę odgrywa Litwa w toczących się rozmowach. Czy rzeczywiście chce tarczy dla siebie? Czy może odgrywa rolę straszaka, który ma skłonić polski rząd do uległości wobec USA. A może... chce pomóc Polsce?

"Veidas" napisał, że Wilno do negocjacji włączyło się 5 maja podczas konferencji w Pradze. Wówczas to przedstawiciele litewskiego ministerstwa obrony zaproponowali Amerykanom swoje terytorium w razie niepowodzenia negocjacji z Polakami. Tygodnik przypomina jednak, że ministrowie spraw zagranicznych i obrony Litwy oficjalnie twierdzili i twierdzą, że ich kraj nie prowadzi żadnych negocjacji z USA.

Natomiast prezydent Valdas Adamkus po raz pierwszy oficjalne stanowisko w kwestii tarczy zajął podczas konferencji prasowej 11 lipca; wszystkich zaskoczył, ogłaszając, że on osobiście wypowiada się przeciwko rozmieszczeniu na Litwie elementów tarczy antyrakietowej.

"Dotychczas Wilno otwarcie grało po stronie USA. (...)Nie ma wątpliwości, że to wystąpienie (prezydenta) zostało usłyszane w Waszyngtonie i pomogło Polakom w gorączkowych negocjacjach" - czytamy w tygodniku.

W ubiegłym tygodniu Adamkus wystąpił jednak z kolejnym oświadczeniem. Podczas wizyty w Argentynie powiedział m.in., że "Litwa w razie potrzeby, wspólnie z partnerami, jest gotowa uczestniczyć w rozmieszczeniu elementów tarczy". "To oświadczenie prezydenta ponownie ustawiło Litwę po stronie Waszyngtonu" - pisze tygodnik.

"Odnosi się wrażenie, że litewscy politycy w żaden sposób nie mogą określić, kto jest ich strategicznym partnerem, kto jest ważniejszy - Polska, czy Ameryka. Początkowo więc opowiadali się po jednej stronie, potem przeszli na drugą, a teraz próbują wyjść z sytuacji tak, by nie urazić ani Warszawy, ani Waszyngtonu" - czytamy w "Veidasie". Fragmenty tekstu, który ukazał się w litewskim tygodniku, przedrukował onet.pl.

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
«