Rosyjscy żołnierze wrócą na Kubę?
Czy grozi nam powtórka kryzysu kubańskiego? W 1962 roku świat stanął na krawędzi atomowej wojny, kiedy ZSRR wysłał swoje rakiety na Kubę. Teraz Rosja chce ulokować tam swoich żołnierzy w trosce o "narodowe interesy". Amerykanie zapobiegli wojnie wycofując rakiety z Turcji. Czy teraz zrezygnują z budowy tarczy antyrakietowej w Polsce?
- Rząd stawia USA twarde warunki
- Rosja grozi Polsce bronią
- Za trzy lata w Polsce staną pociski z USA
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Historia lubi się powtarzać. W odpowiedzi na plany rozmieszczenia elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Europie Środkowo-Wschodniej, Rosja rozważa zwiększenie swojego zaangażowania na Kubie, nie wykluczając przy tym rozlokowania tam swoich żołnierzy - oznajmił w sobotę deputowany prokremlowskiej partii Jedna Rosja Andriej Klimow.
To jak żywo przypomina kryzyst kubański z 1962 roku. Wtedy ZSRR wysłał na Kubę rakiety. Statki zawróciły, kiedy USA zdecydowały się wycofać z Turcji swoje instalacje rakietowe. Kuba usłyszała obietnicę nieagresji.
Teraz powodem tlącego się konfliktu są amerykańskie rakiety, które mają stanąć w Polsce. Odpowiadając na plany ich rozmieszczenia, Rosja zaczęła używać podobnego do Amerykanów języka. "Musimy bronić naszych narodowych interesów, także w dziedzinie bezpieczeństwa" - powiedział agencji RIA-Nowosti Klimow, podsumowując zakończoną w piątek trzydniową wizytę rosyjskiej delegacji na karaibskiej wyspie.
A to znaczy, że skoro Amerykanie mogą bronić swoich interesów w Polsce czy w Czechach, to Rosja może to robić na Kubie. Ale nie tylko tam. "Rosja musi zaznaczyć swą obecność w możliwie wielu regionach świata. W przypadku Kuby może chodzić zarówno o zaangażowanie gospodarcze jak i wojskowe" - podkreślił Klimow. Zaprzeczył jednak, jakoby Rosja zamierzała rozmieścić tam wycelowane w USA rakiety.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!