"Widziałem w gruzach zabite dziecko"
"Dziewczyna, która wróciła z przedmieścia, mówiła, że na ulicach leżą rozerwane ludzkie szczątki. Mieszkańcy Gori kryli się w piwnicach. Widziałem zrujnowane domy, a w jednym z nich zabite dziecko" - pisze we wstrząsającej relacji reporter "Tygodnika Powszechnego". To obraz miasta po rosyjskich nalotach.
- Wojna pochłonęła już 2 tysiące ofiar
- Prezydent: Nie wysyłamy wojsk, ale...
- Putin jest w Osetii i atakuje Gruzinów
- Gori zbombardowane tuż przed rozejmem
- Niemcy: To Gruzja jest winna
- Ruszyła ewakucja Polaków z Gruzji
- Życie pod gradem bomb
- Gruzja opuszcza Osetię, Rosja zajęła Cchinwali
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Gori, gruzińskie miasto zaatakowane przez rosyjskie samoloty, stanęło w płomieniach. Miasto opanował chaos, są zabici i ranni. "Pojawiły się pierwsze oznaki paniki. Mieszkańcy coraz bardziej obawiają się, że gdy Rosjanie odbiją Cchinwali z rąk gruzińskich - a źródła w Moskwie twierdzą, że to się już stało - armia rosyjska może wejść głębiej na teren Gruzji i uderzyć na Gori, najbliższe większe miasto" - pisze Andrzej Meller z "Tygodnika Powszechnego".
"Bolszewickie skur...!"
Według reportera w mieście karetki pogotowia ścigały się z wozami pancernymi. W Gori trwa wielka mobilizacja, ale też i ratowanie rannych po rosyjskich nalotach. Ludność cywilna jest przerażona.
"Kiedy przejeżdżaliśmy obok palących się bloków na przedmieściu Gori, kobiety zaczęły histeryzować i płakać. Obok bloków stały niedokończone jeszcze, nowe domy, które też stały się ofiarą rosyjskich bomb.
<Bolszewickie skurwysyny! Ledwo stanęliśmy na nogi po tylu latach, a tu znowu> - krzyczał na cały autobus dziadek, który potem wysiadł w Mcchecie. Autobus gnał ponad 100 kilometrów na godzinę, kierowca i pasażerowie bali się rosyjskiego nalotu" - pisze Meller.
Gruzini coraz częściej krytykują swojego prezydenta Michaiła Saakaszwilego. Jeśli Gruzja sromotnie przegra z Rosją, to może oznaczać koniec gruzińskiego przywódcy. Gruzini jednak nie zamierzają składać broni i deklarują, że będą walczyć do końca.
"Dlaczego Rosjanie nas zabijają?"
"Na placu spotkałem znajomego M., którego spotkałem już podczas kaukaskich wędrówek. Jego formacja <Mchedrioni> (gruzińskie siły specjalne) to weterani wojny w Abchazji. <Idziemy dziś do boju> - powiedział. <Dodo jest z nami>. Dodo Magnolia to legenda tej formacji: 55-letnia kobieta i pułkownik sił specjalnych, kobieta, trzykrotnie ranna, która po zakończeniu w latach 90. wojny w Abchazji zajmowała się dywersją na pograniczu rosyjsko-gruzińskim" - opisuje Andrzej Meller.
"Na okolicznych trawnikach spali wycieńczeni młodzi żołnierze w hełmach, którzy uczestniczyli już w walkach. Podeszło do mnie paru chłopców. Zapytali: <Dlaczego Rosjanie nas zabijają? Powiedz światu, że niedługo nas nie będzie, jeśli nie przestaną>" - pisze korespondent "Tygodnika Powszechnego".
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!