Rosjanie: Ta wojna to wina Amerykanów
Choć to rosyjskie bomby spadają na Gruzję i Osetię Południową, Rosjanie winą za tę wojnę obarczają... Amerykanów. "USA - Irak, Gruzja - Osetia" - z takimi hasłami pod ambasadą USA w Moskwie demonstrowała prokremlowska młodzieżówka "Nasi".
- Putin jest w Osetii i atakuje Gruzinów
- Wojna pochłonęła już 2 tysiące ofiar
- Bush do Rosjan: Przestańcie bombardować
- Ruszyła ewakucja Polaków z Gruzji
- Prezydent: Rosja przekroczyła czerwoną linię
- Gruzja opuszcza Osetię, Rosja zajęła Cchinwali
- Wzajemnie oskarżają się o czystki etniczne
- Szwecja: Rosjanie jak Hitler
- Tusk zmobilizował Unię w sprawie Gruzji
- Prezydent: Nie wysyłamy wojsk, ale...
- Niemcy: To Gruzja jest winna
- Cel: Zablokować natowskie aspiracje Gruzji
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak młodzi zwolennicy prezydenta Dmitrija Miedwiediewa i premiera Władimira Putina tłumaczą winę Amerykanów? Ich zdaniem USA po cichu wspierały Gruzję, która za wszelką cenę chciała włączyć do swego terytorium separatystyczną Osetię Południową. A gdy siły gruzińskie weszły do zbuntowanej prowincji, Rosja nie miała wyjścia i musiała odeprzeć ten atak - przekonują "Nasi".
Premier Władimir Putin również ma swojej polityce nic do zarzucenia. "Z prawnego punktu widzenia działania Rosji w Osetii Południowej są całkowicie prawomocne" - powiedział szef rosyjskiego rządu we Władykaukazie w Osetii Północnej, gdzie przyjechał wprost z olimpiady w Pekinie.
Putin w rosyjskiej telewizji państwowej Wiesti-24 zaapelował do Gruzinów, by przerwali "agresję przeciwko Osetii Południowej".
Wcześniej do przerwania bombardowań i do rozpoczęcia rozmów wezwał Rosjan prezydent USA George W. Bush. "Integralność terytorialna Gruzji musi być respektowana" - zaapelował. Na te słowa szybko odpowiedział mu prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew. Stwierdził, że dopóki Gruzja nie wyjdzie z Osetii Południowej, nie ma mowy o zakończeniu bombardowań i jakichkolwiek rozmowach.
W walkach zginęło już dwa tysiące osób. Niemal wszystkie ofiary to cywile - informuje rosyjski ambasador akredytowany w Gruzji. Do tej pory potwierdzono też śmierć 30 żołnierzy gruzińskich oraz 15 rosyjskich.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!