"Rosjanie strzelali do dzieci z zemsty"
"Samoloty leciały niziutko. Nie mogli nie widzieć ludzi na podwórzu, bawiących się dzieci. Strzelali, żeby się zemścić za Osetyjczyków" - opowiadają świadkowie rosyjskie nalotu na miasto Gori. Celem nalotu były koszary, które od kilku dni stały już puste. Ale rosyjskie samoloty, zanim odleciały, zbombardowały też kamienice pełne ludzi.
- Rosjanie: Gruzini zatrzymują naszych obywateli
- Rosyjskie czołgi wjechały w głąb Gruzji
- Bush do Putina: Zostaw Gruzję w spokoju!
- Rosja: Nie zbliżać się do Abchazji!
- Ukraina boi się wojny
- Gori zbombardowane tuż przed rozejmem
- Polscy żołnierze pojadą do Gruzji
- USA są stroną konfliktu w Gruzji
- Prezydent Gruzji krył się przed ostrzałem
- Ukraińscy ochotnicy chcą ruszyć do Gruzji
- "Władza Saakaszwilego traktuje nas jak bydło"
- Rosja chce dla Gruzji paktu Ribbentrop-Mołotow
- "Podpiszmy traktat, by uniknąć losu Gruzji"
- Życie pod gradem bomb
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sobotni nalot zostawił wiele budynków w Gori w zgliszczach. To miasto położone kilkadziesiąt kilometrów od Tibilisi. Stąd Gruzini ruszyli na Osetię Południową. I tu postanowili się bronić przed oczekiwaną rosyjską ofensywą.
Gori od początku konfliktu było celem rosyjskich nalotów. Rosjanie ostrzeliwali pozycje wojskowe w mieście i pod nim. Ale w sobotę było inaczej.
Jak pisze "Gazeta Wyborcza", o poranku w sobotę rosyjskie bombowce zrzuciły bomby na opuszczone koszary. Kiedy mieszkańcy sądzili, że już jest po ataku, samoloty wróciły. Tym razem nie interesowały już ich wojskowe pozycje. Bomby i rakiety spadły na domy pełne ludzi. "Zobaczyłem, że kamienica po sąsiedzku się rozpada, balkony spadają na ziemię. Moment i zaczął walić się także dom, w którym mieszkałem" - opowiada korespondentowi "Gazety Wyborczej" jeden ze świadków.
Ale pierwszy atak był tylko wstępem. Po chwili samoloty wróciły, by dopełnić dzieła zniszczenia. W stronę ludzi poleciały rakiety, ulice ostrzelano z działek wielokalibrowych. Na jednej tylko ulicy zginęło kilkadziesiąt osób.
"Kiedy zawrócili, żeby ostrzelać kamienice, samoloty leciały niziutko" - mówi Dżamszir Iluridze, mieszkaniec jednej z kamienic. "Nie mogli nie widzieć ludzi na podwórzu, bawiących się dzieci. Strzelali, żeby się zemścić za Osetyjczyków, którzy w Cchinwali zginęli od kul naszych żołnierzy" - dodaje.
Widok był straszny. Na podwórku leżały ludzkie szczątki."Wygląda mi na rękę Wenery Elbachidze" mówił "Gazecie Wyborczej" Iluridze, szturchając kikut patykiem."Wygląda mi na nią. Taka drobna, delikatna. Mieszkała piętro wyżej, dobrze ją znałem" - dodawał.
Liczba ofiar trwającej cztery dni wojny rosyjsko-gruzińskiej sięga już 2 tysięcy.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!