Prezydent Gruzji krył się przed ostrzałem
Chwile grozy przeżył gruziński prezydent, który odwiedził zniszczone bombami miasto Gori. Gdy na niebie pojawił się rosyjski śmigłowiec, ochrona rzuciła się na Micheila Saakaszwiliego i siłą wepchnęła do opancerzonego samochodu. Przed nalotem uciekali też unijni dyplomaci.
- "Nie zostawiajcie nas na pastwę Rosji!"
- Bush do Putina: Zostaw Gruzję w spokoju!
- Tak Tusk godził się z Kaczyńskim
- Bush chwali Kaczyńskiego za odwagę
- "Władza Saakaszwilego traktuje nas jak bydło"
- Hakerzy poszli na wojnę z Gruzją
- Rosja: Nie zbliżać się do Abchazji!
- Wałęsa: Gruzini dostaną po łapkach
- Amerykanie: Polacy, uważajcie na Rosję
- "Spróbuj fotografować, ty s...synu!"
- Rosja do Polski: Zapłacicie za poparcie Gruzji
- Ewakuowany z Gruzji: Błagam, zatrzymajcie Rosję!
- Polscy żołnierze pojadą do Gruzji
- "Rosjanie strzelali do dzieci z zemsty"
- "Podpiszmy traktat, by uniknąć losu Gruzji"
- Gori zbombardowane tuż przed rozejmem
- Wbrew rządowi prezydent leci do Gruzji
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Prezydent Gruzji pokazywał zniszczone rosyjskimi bombami Gori ministrowi spraw zagranicznych Francji Bernardowi Kouchnerowi i szefowi fińskiej dyplomacji Alexandrowi Stubbowi. Obaj dyplomaci nie spodziewali się, że mogą stać się celem nalotu. Nawet nie włożyli kamizelek kuloodpornych.
Okazało się jednak, że w Gori wciąż nie jest bezpiecznie. W pewnym momencie nad dyplomatami i gruzińskim prezydentem przemknął rosyjski śmigłowiec. Ochroniarze chwycili Micheila Saakaszwiliego i z krzykiem torując mu drogę przez tłum, wepchnęli do opancerzonego samochodu.
p
Na szczęście tym razem alarm okazał się fałszywy. Na Gori nie spadły rosyjskie bomby.
Miasto leżące na drodze ze zbuntowanej Osetii Południowej do Tbilisi było już wielokrotnie ostrzeliwane i bombardowane przez Rosjan. Ostatni raz w niedzielę wieczorem. Ze zniszczonego Gori wciąż nadchodzą dramatyczne relacje.
"Dziewczyna, która wróciła z przedmieścia, mówiła, że na ulicach leżą rozerwane ludzkie szczątki. Mieszkańcy Gori kryli się w piwnicach. Widziałem zrujnowane domy, a w jednym z nich zabite dziecko" - pisał Andrzej Meller, reporter "Tygodnika Powszechnego". "Kiedy przejeżdżaliśmy obok palących się bloków na przedmieściu Gori, kobiety zaczęły histeryzować i płakać. Obok bloków stały niedokończone jeszcze nowe domy, które też stały się ofiarą rosyjskich bomb" - relacjonował korespondent.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!