Sprzedawcy lodów wydawało się, że widział Maddie
To był kolejny taki sygnał. "Widziałem Madeleine McCann" - przekonywał Antonio Migliardi, sprzedawca lodów z Brukseli. Mężczyzna mówił, że dziewczynce towarzyszyła czarnoskóra kobieta. Mała poprosiła o lody czekoladowe, a to ulubiony smak porwanej w Portugalii Angielki. Migliardi dał nadzieję rodzicom dziecka, jednak już wiadomo, że widziana przez niego malutka blondynka to nie Madeleine.
- Policja poddaje się. Przestaje szukać 4-latki
- Rodzice zaginionej Maddie błagają o pomoc
- Wstrząsające zapiski matki porwanej Maddie
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sprzedawca lodów twierdził, że widział Maddie ponad tydzień dni temu. Dlaczego więc nie zadzwonił po policję? Dlaczego, zamiast skontaktować się z mundurowymi, opowiedział o wszystkim brytyjskiej gazecie "The Sun", i to dopiero teraz?
Odpowiedź na te pytania nie jest już konieczna. Na policję zgłosił się bowiem ojciec widzianej przez Migliardiego dziewczynki i od razu zdementował: to nie jest Madeleine McCann.
Sprzedawca z Brukseli widział dziewczynkę i towarzyszącą jej, mówiącą po francusku kobietę. "Była wobec dziecka bardzo surowa. Trzymała je mocno za rękę i co chwilę przyciągała do siebie" - opowiadał. "Gdy podawałem loda, dziewczynka stała jak wryta. To nie była normalna sytuacja" - przekonywał.
Antonio Migliardi mówił, że kobieta z dziewczynką odwiedziły go przed godz. 14:00. Chwilę wcześniej kamery przemysłowe jednego z banków uwieczniły idącą chodnikiem parę. Kobieta miała na sobie czarne spodnie i biały płaszcz, a na głowie chustę. Dziewczynka była w spódniczce i białej bluzce. Prawdziwy ojciec dziecka wyjaśnił, że małej towarzyszyła opiekunka.
Belgijska policja sprawdza już ponad sto doniesień od ludzi, którzy twierdzą, że widzieli Madeleine McCann. Dziewczynka zniknęła z portugalskiego hotelu w maju zeszłego roku. Miała wtedy cztery latka.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!