Terroryści z ETA znów dali o sobie znać
Seria zamachów zaczęła się w niedzielę rano. Samochód-pułapka eksplodował przed jednym z banków w baskijskiej stolicy Vitorii. Tym razem nikomu nic się nie stało, ale cztery godziny później ładunek podłożony w nadmorskiej miejscowości Ondarroa lekko ranił 10 osób - donosi DZIENNIK.
- ETA atakuje we własnej stolicy
- Terroryści zdetonowali cztery bomby w Hiszpanii
- Niemcy wywlekli terrorystów z samolotu
- Wpadł najbardziej poszukiwany dowódca ETA
- ETA stawia na ekologię
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ciąg dalszy nastąpił wczoraj rano. Przed budynkiem akademii wojskowej w Santonie w sąsiedniej Kantabrii wybucha następna bomba. Zginął hiszpański żołnierz. To piąta ofiara śmiertelna ETA, od czasu kiedy w czerwcu zeszłego roku organizacja porzuciła ogłoszone przez siebie zawieszenie broni.
Nie przypadkiem ETA postanowiła przypomnieć o sobie akurat teraz. Dziś szef regionalnego rządu Kraju Basków Juan Jose Ibarretxe ma złożyć w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu pozew przeciw Hiszpanii, gdyż ta zabroniła przeprowadzenia referendum w sprawie przyszłości niespokojnego regionu. ETA od dawna oskarża kierowany przez umiarkowanych nacjonalistów rząd baskijski o zbytnią ugodowość wobec Madrytu.
"ETA po fali aresztowań jest mocno osłabiona, więc to dla niej okazja, by zwrócić na siebie uwagę. Ponadto pomiędzy poszczególnymi frakcjami baskijskimi istnieje duża rywalizacja i terrorystom jest na rękę niepowodzenie planu Ibarretxe" - potwierdza w rozmowie z DZIENNIKIEM Pieter van Houten, specjalista ds. ruchów separatystycznych w Europie Zachodniej z Uniwersytetu w Cambrigde.
Baskijski rząd planował 25 października przeprowadzić referendum, w którym mieszkańcy mieli - co prawda w zawoalowany sposób - wypowiedzieć się na temat ewentualnej niepodległości regionu. Po uznaniu przez część wspólnoty międzynarodowej niepodległości Kosowa i faktycznej niepodległości Osetii Południowej i Abchazji sprawa budzi jeszcze większe emocje. Plan referendum od początku nie podobał się rządowy centralnemu w Madrycie obawiającemu się, że będzie to pierwszy krok w kierunku rozpadu kraju. Niecałe dwa tygodnie temu zablokował je hiszpański trybunał konstytucyjny, uznając, że prawo do rozpisywania referendów przysługuje tylko rządowi w Madrycie. Ibarretxe postanowił więc zaskarżyć tę decyzję w Strasburgu.
Van Houten studzi jednak oczekiwania tych, którzy liczą, że bezprecedensowy pozew baskijskiego szefa rządu od razu otworzy drogę do niepodległości. "Nie wiadomo, czy trybunał w Strasburgu w ogóle się zajmie tą sprawą. Choć gdyby poparł stanowisko Basków, oczywiście byłby to dla nich ogromne wsparcie" - dodaje.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!