Policjanci pobili się z policją
Protestowali, bo nie mogli już znieść pracy za głodowe pensje. Jednak strajk detektywów z Sao Paulo nie spotkał się z uznaniem władz. Gdy wyszli na ulice, przeciwko nim stanął kordon umundurowanych kolegów z policji. W ruch poszły granaty ogłuszające i gaz łzawiący. Do akcji ruszyły też wozy bojowe. Bitwa trwała kilka godzin. Są ranni.
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Detektywi z Sao Paulo strajkują od miesiąca. Chcą 15-procentowej podwyżki, skrócenia czasu pracy do 40 godzin tygodniowo, prawa do wcześniejszej emerytury i gwarancji, że w 2009 roku ich pensje wzrosną o dalsze 12 procent. Jednak rząd ani myśli podporządkować się ich żądaniom. W ubiegłym tygodniu zaproponował im tylko 6,2-procentowy wzrost płac. Właśnie dlatego zdecydowali się na zaostrzenie protestu i wyszli na ulice.
Gubernator stanu Sao Paulo Jose Serra podkreślił, że strajk nie jest drogą do osiągnięcia porozumienia. I dobitnie to detektywom pokazał. Gdy demonstracja pojawiła się w centrum miasta, powitał ich policyjny kordon. Gdy kilkuset detektywów próbowało przełamać barykadę, zabezpieczającą budynek władz stanowych, padły strzały. Umundurowani policjanci użyli też gazu łzawiącego i granatów ogłuszających.
Z całą pewnością są ranni. Informacje są jednak sprzeczne. Według lekarzy z pobliskiego szpitala im. Alberta Einsteina, przyjęto co najmniej 13 osób z lekkimi obrażeniami. Inne źródła twierdzą, że niektórzy odnieśli poważne rany.
Zgodnie z brazylijskim prawem, w każdym stanie istnieją co najmniej dwie formacje policyjne: jedna - w uniformach - zajmuje się utrzymywaniem porządku publicznego, druga - nieumundurowana - prowadzi dochodzenia. W niektórych miastach ponadto działa straż miejska.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!