Republikanie popierają Baracka Obamę
Decyzja republikanina Colina Powella o przejściu do obozu Baracka Obamy nie jest odosobniona. Coraz więcej zwolenników Republikanów decyduje się na poparcie kandydata Demokratów. Nie odpowiada im kierunek, jaki wybrało w ostatnich latach ich stronnictwo - czytamy w DZIENNIKU.
- McCain atakuje program Obamy
- Obama prezydentem wszystkich Polaków
- Amerykanie wierzą, że ktoś sfałszuje wybory
- Maszyny do głosowania zafałszują wyniki
- Obama bierze stany McCaina
- McCain odrabia straty
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W wielu regionach już od miesięcy działają lokalne stowarzyszenia "Republikanie za Obamą". W minioną niedzielę działacze takiej organizacji z Missouri - jednego ze stanów kluczowych dla zwycięstwa w tym roku - wezwali wszystkich wyborców o umiarkowanych poglądach do poparcia senatora z Chicago. Na wiecu, na którym gościem była wpływowa demokratyczna senator Claire McCaskill, padły bardzo gorzkie słowa pod adresem Johna McCaina. "O piątej rano obudził mnie telefon. W słuchawce usłyszałem odgrywany z automatu monolog o związkach Baracka Obamy z terrorystami. Środki, jakimi posługują się Republikanie, to obrzydliwość" - tłumaczył John Levis, współpracownik prezydenta Geralda Forda, konsekwentny zwolennik Ronalda Reagana i George’a Busha ojca.
Ale oprócz zarzutów o brudną kampanię Republikanie są rozczarowani tym, w jakim kierunku zmierza ich stronnictwo. "Sam uważam się za tradycyjnego konserwatystę i w mojej opinii Barack Obama o wiele bardziej niż John McCain wpisuje się w ten wzorzec" - oznajmił Lincoln Chafee, były senator i jeden z najbardziej znanych Republikanów, którzy przeszli na drugą stronę politycznego Rubikonu. Dla części umiarkowanych wyborców prawicy polityk z Arizony gwarantuje kontynuację zbyt twardego kursu obecnego prezydenta. "To nie jest wyłącznie problem Johna McCaina ani jego kandydatury. Moim zdaniem w amerykańskim społeczeństwie zachodzą trwałe zmiany. Ludzie mają już dość prezentowanego w ostatnich ośmiu latach zaangażowania w świat oraz przesadnie religijnej retoryki" - mówi DZIENNIKOWI Sharyn O’Halloran z Uniwersytetu Columbia. Ekspertka uważa, że po prostu po kilkunastu latach nadszedł kres dominacji chrześcijańskich fundamentalistów. Dla umiarkowanych Republikanów decyzje takich ludzi jak Lincoln Chafee czy przede wszystkim Colin Powell są istotnym drogowskazem, a wręcz usprawiedliwieniem porzucenia Partii Republikańskiej i poparcia Baracka Obamy. Najczęściej takiej zmiany lojalności partyjnej dokonują wyborcy z Nowej Anglii, stanów Środkowego Zachodu oraz Zachodniego Wybrzeża.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!