Oświadczenie Miedwiediewa to gest pod adresem prezydenta-elekta USA Baracka Obamy. Rosyjski prezydent podkreślił, że Rosja ma nadzieję, iż przejęcie władzy przez administrację Baracka Obamy doprowadzi do odwilży w stosunkach rosyjsko-amerykańskich.

"Nie uczynimy niczego zanim Ameryka nie wykona pierwszego kroku" - powiedział Miedwiediew w waszyngtońskiej Radzie ds. Stosunków Zagranicznych. "Sądzę, że mamy szansę rozwiązać ten problem albo poprzez porozumienie stworzenia globalnego systemu antyrakietowego, albo - jako minimum - znalezienie rozwiązania, które odpowiadałoby Federacji Rosyjskiej" - dodał.

Miedwiediew oświadczył, że "pierwsze sygnały, jakie otrzymaliśmy od następnej administracji Baracka Obamy wskazują, że nasi partnerzy rozważają ten program zamiast po prostu się pod nim podpisać".

>>> Nowa ekipa zastanawia się nad tarczą antyrakietową

Prezydent Rosji oświadczył, że jest gotów spotkać się z Barackiem Obamą "niezwłocznie" i "bez jakichkolwiek warunków wstępnych". Dodał, że "taka gotowość jest i u niego i u mnie". I liczy na przywrócenie zaufania z nową, amerykańska administracją.

Mówiąc o sytuacji na Kaukazie, Miedwiediew podkreślił, że Rosja nie zamierza rewidować swojej decyzji uznania niepodległości Osetii Południowej i Abchazji. Powiedział też, że Rosja jest gotowa znormalizować swoje stosunki z Gruzją, ale "nie z obecnym reżimem", który - jak powiedział - "popełnił przestępstwo".

Prezydent Rosji przebywa w Waszyngtonie z okazji szczytu państw Grupy G-20, na którym rolę gospodarza pełnił ustępujący prezydent George W. Bush.