Wymachujący kolorowymi flagami, śpiewający i tańczący demonstranci zebrali się w sobotę przed budynkami miejskich władz. Od Wschodniego do Zachodniego Wybrzeża na ulice wyszło kilkanaście tysięcy osób. W samym Los Angeles, według szacunków tamtejszej policji, na placu przed ratuszem było ponad 8 tysięcy ludzi. Kilkusetosobowe wiece odbyły się też w większych miastach Kanady, Europy i Australii.

Sprzeciw protestujących wywołała wprowadzona 4 listopada poprawka do konstytucji Kalifornii, która definiuje małżeństwo jako związek między kobietą i mężczyzną. Przez ostatnie pięć miesięcy był to jeden z dwóch stanów, obok Massachusetts, gdzie małżeńskie związki gejowskie były legalne. W tym czasie zawarło je ponad 18 tysięcy par z całego kraju.

>>>W Kalifornii zaroiło się od gejowskich małżeństw

"Ślub cywilny to prawo obywatelskie i będziemy walczyć do momentu, aż odzyskamy swoje prawa, które należą się nam, jako obywatelom amerykańskim" - mówią uczestnicy manifestacji. Dodają, że utrata praw przez jedną grupę ludzi może otworzyć drogę do zabierania przywilejów innym.

Co ciekawe, do krytyków nowego prawa należy... gubernator Kaliforni Arnold Schwarzenegger, który powiedział: "To jest to samo, co miało miejsce w 1948 roku, kiedy uznano, że czarni i biali nie mogą się pobierać. Obie sprawy należą do tej samej kategorii."

A jeszcze nie tak dawno Schwarzenegger był wyśmiewany z powodu takiej oto wypowiedzi: "Akceptuję małżeństwa homoseksualne pod warunkiem, że są zawarte między kobieta i mężczyzną."

Do kalifornicjskich sądów już składane są wnioski zaskarżające poprawkę zakazującą homoseksualnych związków.