Plan połowowy japońskiej ekspedycji to 935 płetwali karłowatych oraz 40 finwali, czyli drugich co do wielkości - po płetwalu błękitnym - zwierząt na naszej planecie. W sumie w tym sezonie Japończycy chcą zabić 1200 waleni. A wszystko rzekomo w ramach badań naukowych.

Ponieważ zagrożone wyginięciem są wszystkie gatunki waleni, polowań na nie zakazano już w 1986 roku. Ale corocznie Międzynarodowa Komisja Wielorybnicza przyznaje limity połowów do celów naukowych. Zdaniem Greenpeace'u tak ogromne kwoty połowowe dla Japończyków to nic innego, jak usankcjonowanie polowań. Tym bardziej, że mięso wielorybów, a nawet zrobione z nich hamburgery, ciągle można kupić w tokijskich restauracjach.

Kontrowersje wokół polowań sprawiają, że "Nisshin Maru" opuszczał wczoraj port Innoshima koło Hiroszimy pod eskortą i bez fanfar, które co roku towarzyszyły rozpoczęciu sezonu wielorybniczego. Podczas ubiegłorocznej inauguracji statek próbowali zdobyć ekolodzy.

Także już w czasie samych połowów jednostka Greenpeace'u "Sea Shepherd" nękała wielorybników. Na Morzu Arktycznym doszło nawet do dwóch kolizji obydwu statków, a raz ekolodzy spryskali wielorybników śmierdzącym kwasem. Ponieważ dwóch z załogantów "Nisshin Maru" odniosło lekkie obrażenia, policja prowadzi w tej sprawie śledztwo.

Wysiłki ekologów przyniosły jednak efekt. W ubiegłym sezonie Japończykom udało się wypełnić tylko połowę planu połowowego - zabili 551 płetwali karłowatych.