Putin dodaje Rosjanom otuchy. Sobie też
Rosję czekają trudności, ale damy sobie radę. Kryzys nas wzmocni - to główne tezy blisko godzinnego wystąpienia Władimira Putina, które wygłosił wczoraj na zjeździe Jednej Rosji. Szef rządu z zapałem przekonywał Rosjan, że rosyjska gospodarka przetrwa globalny kataklizm, a obywatele nie zostaną bez opieki - czytamy w DZIENNIKU.
- Kreml tworzy partię opozycyjną
- Chodorkowski opowiada zza krat
- Kryzys? Czas więc na Europę
- Putin powróci na Kreml. Na 12 lat
- Rosja tylko udaje siłę
- Rosja gra Amerykanom na nosie
- Lud pytał. Putin odpowiadał
- Putin: Powieszę prezydenta Gruzji
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Kryzys finansowy na naszych oczach przekształcił się w światowy kryzys gospodarczy" - mówił wczoraj Władimir Putin na X kongresie swego ugrupowania. "To poważny sprawdzian dla Rosji" - przyznał, rezygnując z dotychczasowej taktyki przekonywania, iż kryzys ominął Rosję.
Nie miał innego wyjścia: sondaże pokazują bowiem, że ludzie nie wierzą zapewnieniom władz i mediów, iż wszystko jest w porządku. Od zaklinania rzeczywistości Kreml postanowił więc przejść do uspokajania coraz bardziej przerażonych obywateli.
"Wczorajsze przemówienie było masowym seansem terapeutycznym" - komentuje wystąpienie premiera politolog Aleksiej Makarkin. Rzeczywiście, Putin długo mówił o tym, że nagromadzonych podczas lat energetycznej prosperity oszczędności starczy na ratowanie banków, systemu finansowego i rubla. Przekonywał, iż rząd nie zamierza zrezygnować ze swoich projektów socjalnych, a emerytury i zasiłki dla bezrobotnych będą rosnąć. Pomoc otrzymają także przemysł energetyczny i obronny, a żeby wszyscy byli zadowoleni, podatki dla małych przedsiębiorców zmaleją.
"Cel tego wystąpienia jest oczywisty, ale jego optymizm nie jest uzasadniony" - mówi DZIENNIKOWI Makarkin. Rosja rzeczywiście ma rezerwy, które jednak szybko topnieją. Tymczasem pieniądze wpompowywane w rynek i banki w celu ratowania finansów nie przynoszą widocznych efektów. Władze są zmuszane do przerywania sesji giełdowych, a kapitalizacja rynków spadła kilkukrotnie. "Wszystko zależy od tego, jak długo będzie trwał kryzys, jak bardzo spowolni się wzrost gospodarczy i jakie będą w przyszłości ceny ropy" - dodaje ekspert. Jeśli wszystkie negatywne czynniki wystąpią w jednym czasie, władze czekają poważne problemy.
Tymczasem opozycja tylko czeka na potknięcie Kremla. "Wzrost bezrobocia i kryzys sprawią, że Putin i Miedwiediew stracą władzę" - przepowiadał niedawno opozycjonista Garri Kasparow. Władze robią dobrą minę do złej gry, jednak wczorajsza terapia Putina jest najlepszym dowodem, że obawiają się fali społecznego niezadowolenia. A nieoficjalne źródła donoszą, że temat wystąpienia lidera Jednej Rosji był w ostatnich tygodniach specjalnie zmieniany, by dostosować go do bieżących potrzeb.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!