Gruzini sprawdzą, kto naraził prezydentów
Nie tylko polska prokuratura zajmuje się ostrzałem prezydenckiego konwoju. Postępowanie karne w sprawie okoliczności niedzielnego incydentu z udziałem prezydentów Lecha Kaczyńskiego i Micheila Saakaszwilego rozpoczęto także w Gruzji. Tbilisi nie ma jednak wątpliwości, że strzały padły z rosyjskiego posterunku.
- Gruzini nie dopuścili BOR-u do prezydenta
- BOR: Nie wiedzieliśmy o podróży prezydenta
- "Można być marszałkiem, ale też chamem"
- Przeczytaj raport ABW o strzelaninie w Gruzji
- Gruzja: Do konwoju strzelali Rosjanie
- "Kaczyński, mały piroman, dał się wkręcić"
- Prezydent: Nie jestem przedszkolanką
- Szmajdziński o Gruzji: Wycieczka w nieznane
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zgodnie z oświadczeniem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Gruzji, w niedzielę przy wjeździe do okręgu achałgorskiego podczas przejazdu konwoju obok wioski Odzisi, gdzie znajduje się punkt kontrolny wojsk rosyjskich, rozległy się strzały.
Według Tbilisi, punkt ten został otwarty z naruszeniem porozumienia o zawieszeniu broni i ponieważ znajduje się w środku Gruzji, "stanowi jeden z symboli rosyjskiej okupacji".
"Znajdujące się w punkcie kontrolnym osoby w momencie, gdy zbliżał się konwój prezydencki, otworzyły ogień, w wyniku którego nikt nie ucierpiał" - napisano w oświadczeniu.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!