Irlandzki minister sprawiedliwości Dermot Ahern powiedział, że wprowadzenie kar jest konieczne, gdyż w kraju grasuje coraz więcej profesjonalnych gangów żebraków, także takich, które używają dzieci do wyłudzania pieniędzy

Planowana przez irlandzki rząd maksymalna kara za żebractwo to grzywna w wysokości 700 euro, bądź miesiąc więzienia. Ostatni raz karano za żebranie w Irlandii podczas Wielkiego Głodu Ziemniaczanego w połowie XIX wieku, gdy zmarło ponad milion osób, a drugie tyle wyemigrowało.

>>>Jak Polacy żebrzą w Europie

Tymczasem w Polsce istnieją przepisy nakładające kary za żebractwo. To na przykład artykuł 58 paragraf 1 Kodeksu Wykroczeń. Mówi on, że "kto, mając środki egzystencji lub będąc zdolny do pracy, żebrze w miejscu publicznym, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany". Istnienie tego zapisu nie odstrasza jednak ludzi od żebractwa. Dlatego władze chwytają się innych metod...

Jacek Karnowski, prezydent Sopotu, zwrócił się właśnie do miejscowych księży z apelem. Prosi duchownych, żeby z ambon powiedzieli wiernym: "Nie dawajcie pieniędzy bezdomnym i żebrakom. Nie pomagacie im, a tylko pogarszacie wizerunek kurortu".

>>>Żebrak zarabia 10 tysięcy miesięcznie

"Wielu z żebraków żeruje na dobroci innych, a pieniądze wydają na alkohol i narkotyki" - dodaje Karnowski i prosi księży, żeby odczytali apel do mieszkańców w najbliższą niedzielę - pisze gdańska "Gazeta Wyborcza". Zdaniem Karnowskiego, najlepszym sposobem na żebraków jest... po prostu niedawanie im pieniędzy.