Yang Jia został kilkanaście miesięcy temu oskarżony o kradzież roweru. W czasie przesłuchania był torturowany. Potem okazało się, że tak naprawdę nie ma przeciwko niemu żadnych dowodów. Wypuszczono go na wolność, ale Yang Jia nie zamierzał całej sprawy tak zostawić.

Gdy jego skargi na złe traktowanie nie przyniosły skutku, postanowił się zemścić. Zaatakował jeden z szanghajskich posterunków policji. Wdarł się do środka i - zanim został obezwładniony - zdołał zasztyletować sześć osób, a kolejne cztery poranić.

Sąd w trybie pilnym skazał go na karę śmierci. Nieoczekiwanie dla władz, w obronie Yang Jia wystąpiły - głównie w internecie - tysiące Chińczyków. Niektórzy nazywali Yanga "bohaterem, który zwrócił uwagę na to, że policja stoi ponad prawem”.

Władze nie przejęły się jednak akcją protestacyjną - wpisy popierające Yanga usuwano z sieci, blokowano także strony internetowe. Dziś rano rano 28-latek został stracony.