Morderca, gdy wyszedł z willi byłego wiceministra zdrowia, Takehiko Yamaguchi'ego i jego żony Michiko, wysłał do swego ojca list, w którym opisywał dlaczego w domu polityka urządził krwawą łaźnię. Napisał w nim, że pomścił swego ukochanego pieska, Chiro, którego uśpili weterynarze podlegli panu Yamaguchi - pisze japoński "Japan Today".

Kilka godzin później Takeshi Koizumi zgłosił się na policję, przyznając sie do morderstwa. Funkcjonariusze z Tokio sprawdzają, czy faktycznie próbował pomścić psa, czy też miał jeszcze inny motyw. Na razie wiadomo tylko, że morderca był mocno zadłużony.