Dziennik.plŚwiat

Wtorek, 14 lutego 2012

Imieniny: Walentego, Cyryla, Metodego

Saakaszwili: To ja kazałem zaatakować Osetię

2008-11-28 | Ostatnia aktualizacja: 19:08 | Komentarze: 0 | skomentuj
Saakaszwili: To ja kazałem zaatakować Osetię

Saakaszwili: To ja kazałem zaatakować Osetię Fot. Wojciech Grzedzinski / Inne

Prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili przyznał przed gruzińską komisją parlamentarną, że to on podjął sierpniową decyzję o ataku na Osetię Południową, ale zaprzeczył, że miał w tej sprawie "zielone światło" od Waszyngtonu.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-02-14

temp. min -20°C max. 1°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Była to trudna decyzja, ale była ona nieunikniona; każdy demokratyczny rząd podjąłby taką samą decyzję" - uzasadniał Saakaszwili akcję zbrojną z 7 sierpnia, nazwaną przez media gruzińskie "blitzkriegiem" albo "wojną pięciodniową".

Zeznając przed komisją powołaną przez parlament dla zbadania okoliczności wybuchu wojny gruzińsko-rosyjskiej, prezydent Gruzji mówił, że jego decyzja była reakcją na rosyjską interwencję w separatystycznym regionie Osetii Południowej. "Obywatele Gruzji byli tam w niebezpieczeństwie" - powiedział Saakaszwili.

Jeszcze przed posiedzeniem komisji parlamentarnej Saakaszwili ustosunkował się do wypowiedzi Erosi Kicmariszwili - byłego ambasadora Gruzji w Moskwie. Według ambasadora, Gruzja dostała od sekretarz stanu USA Condoleezzy Rice "zielone światło" w sprawie ataku na Osetię Płd.

"Nie mieliśmy zielonego światła od nikogo" - zapewnił prezydent. "Wszystko, co mogę powiedzieć w tej sprawie, to tyle, że jest to całkowity nonsens, ale nawet gdyby tak nie było, ten pan nie jest w stanie tego wiedzieć. Jego stanowisko nie upoważniało go do obecności na żadnym z oficjalnych spotkań, przy żadnym z kontaktów" - mówił prezydent o Kicmariszwilim.

"Zresztą nikogo nie musieliśmy prosić o zielone światło" - zakończył ten wątek Saakaszwili.

Opozycja domaga się zablokowania zagranicznych kont prezydenta

Gruzińska Partia Pracy, której lider Szalwa Natelaszwili, był kontrkandydatem Saakaszwilego w ostatnich, styczniowych wyborach prezydenckich, domaga się zablokowania zagranicznych kont prezydenta Gruzji i jego współpracowników.

Sekretarz generalny tej partii, Georgij Gugawa uważa, że jest to możliwe. Przypomina, że Unia Europejska zablokowała kiedyś konta prezydenta Zimbabwe Roberta Mugabe.

"Współpracownicy Saakaszwili już spakowali walizki i mają nadzieję, że uda im się uciec, a ukradzione i zagarnięte pieniądze pozwolą im spokojnie żyć" - powiedział portalowi gruzja-online Gugawa.

TOKU
Źródło: Dziennik.pl
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl