Dziennik.plŚwiat

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Saakaszwili: To ja kazałem zaatakować Osetię

2008-11-28 | Ostatnia aktualizacja: 19:08 | Komentarze: 0 | skomentuj
Saakaszwili: To ja kazałem zaatakować Osetię

Saakaszwili: To ja kazałem zaatakować Osetię Fot. Wojciech Grzedzinski / Inne

Prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili przyznał przed gruzińską komisją parlamentarną, że to on podjął sierpniową decyzję o ataku na Osetię Południową, ale zaprzeczył, że miał w tej sprawie "zielone światło" od Waszyngtonu.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Była to trudna decyzja, ale była ona nieunikniona; każdy demokratyczny rząd podjąłby taką samą decyzję" - uzasadniał Saakaszwili akcję zbrojną z 7 sierpnia, nazwaną przez media gruzińskie "blitzkriegiem" albo "wojną pięciodniową".

Zeznając przed komisją powołaną przez parlament dla zbadania okoliczności wybuchu wojny gruzińsko-rosyjskiej, prezydent Gruzji mówił, że jego decyzja była reakcją na rosyjską interwencję w separatystycznym regionie Osetii Południowej. "Obywatele Gruzji byli tam w niebezpieczeństwie" - powiedział Saakaszwili.

Jeszcze przed posiedzeniem komisji parlamentarnej Saakaszwili ustosunkował się do wypowiedzi Erosi Kicmariszwili - byłego ambasadora Gruzji w Moskwie. Według ambasadora, Gruzja dostała od sekretarz stanu USA Condoleezzy Rice "zielone światło" w sprawie ataku na Osetię Płd.

"Nie mieliśmy zielonego światła od nikogo" - zapewnił prezydent. "Wszystko, co mogę powiedzieć w tej sprawie, to tyle, że jest to całkowity nonsens, ale nawet gdyby tak nie było, ten pan nie jest w stanie tego wiedzieć. Jego stanowisko nie upoważniało go do obecności na żadnym z oficjalnych spotkań, przy żadnym z kontaktów" - mówił prezydent o Kicmariszwilim.

"Zresztą nikogo nie musieliśmy prosić o zielone światło" - zakończył ten wątek Saakaszwili.

Opozycja domaga się zablokowania zagranicznych kont prezydenta

Gruzińska Partia Pracy, której lider Szalwa Natelaszwili, był kontrkandydatem Saakaszwilego w ostatnich, styczniowych wyborach prezydenckich, domaga się zablokowania zagranicznych kont prezydenta Gruzji i jego współpracowników.

Sekretarz generalny tej partii, Georgij Gugawa uważa, że jest to możliwe. Przypomina, że Unia Europejska zablokowała kiedyś konta prezydenta Zimbabwe Roberta Mugabe.

"Współpracownicy Saakaszwili już spakowali walizki i mają nadzieję, że uda im się uciec, a ukradzione i zagarnięte pieniądze pozwolą im spokojnie żyć" - powiedział portalowi gruzja-online Gugawa.

TOKU
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
«