Wielka burza o uścisk ręki z Żydem
Najważniejszy sunnicki uczony, rektor uniwersytetu Al-Azhar w Kairze, ściągnął na siebie gromy, kiedy uścisnął rękę Szimonowi Peresowi. Muhammad Sajjid Tantawi, o którym mówi się, że ma rząd dusz nad miliardem sunnitów, spotkał się z prezydentem Izraela w siedzibie ONZ. Choć tłumaczy się, że nie wiedział, z kim się wita, to egipscy radykalni muzułmanie wzywają do jego dymisji.
- "Polska jednym z największych przyjaciół Izraela"
- Izrael chce wyrzucić Palestyńczyków?
- Prezydent Izraela: Wałęsa jak Piłsudski
- Prezydent Izraela: Pragniemy zemsty!
- "Iran jest jak Niemcy Hitlera"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Spotkanie Tantawiego z Peresem szeroko opisała nie tylko arabska prasa, ale także izraelski dziennik Maariw. I to właśnie on najbardziej zirytował najważniejszego muzułmańskiego uczonego z Egiptu. Maariv napisał bowiem, że to Tantawi podszedł do Peresa i zaczął z nim rozmowę. "To kłamcy i synowie sześćdziesięciu..." - miał zacząć i ugryźć się w język Tantawi. Arabowie kończą takie powiedzenie slowami "psów i dziwek".
Słowa Tantawiego przytoczył egiski dziennik "Al-Masr al-Jawm". Media w tym kraju ciągle żyją piątkowym spotkaniem Tantawiego z Peresem. Egipski uczony nie widzi jednak problemu. "Czy uścisk dłoni zniszczył Palestynę?" - pyta retorycznie. W innym wywiadzie tłumaczy się, że nie widział, jak wygląda Peres, w co jednak trudno uwierzyć. Izraelczyk jest przecież laureatem nagrody Nobla za porozumienia pokojowe z Jaserem Arafatem.
"A jeśli nawet wiem, jak wygląda, to co? W końcu jest z kraju, który uznaliśmy" - mówi w innym wywiadzie Tantawi. Egipt nawiązał stosunki dyplomatyczne z Izraelem w 1979 roku. Ale media i egipska radykalna opozycja nie ustają w krytyce Tantawiego. Głównego Muftiego Egiptu i rektora uniwersytetu Al-Azhar wyznacza rząd, więc teoretycznie Tantawi mógły stracić stanowisko. Ale prezydent Hosni Mubarak nigdy nie zgodziłby się na jakikolwiek wniosek ze strony radykalnej islamskiej opozycji.
Ta w postaci Bractwa Muzułmańskiego - poważnej siły w egipskim parlamencie - nie składa broni. Już wydało oświadczenie atakujące Tantawiego. Według Bractwa doszło nie tylko do spotkania i uścisku ręki, ale nawet do zaproszenia "ważnych osobistości żydowskich" do wizyty na Al-Azharze. Tantawi miał też powiedzieć, że jest gotowy odwiedzić Izrael. "To dowód na sojusz najważniejszej instytucji muzułmańskiej z tworem syjonistycznym, który terroryzuje naszych braci w Strefie Gazy" - napisano w oświadczeniu.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!