Dziennik.plŚwiat

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Policja straciła kontrolę nad Grecją

2008-12-08 | Ostatnia aktualizacja: 19:11 | Komentarze: 0 | skomentuj

Takich zamieszek w Grecji jeszcze nie było. "Nie wiemy, ile jest demonstracji" - bezradnie rozkłada ręce rzecznik ateńskiej policji. Po tym, jak mundurowi zastrzelili 15-latka, Grecję ogarnął chaos. Anarchiści podkładają ogień w centrach miast. Zagrożone są też greckie ambasady w innych krajach - alarmują służby.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Nie wiemy, ile demonstracji trwa w tej chwili" - mówi telewizji CNN rzecznik ateńskiej policji. Płoną już centra Aten, Thessalonik, Larissy. Bandy chuliganów niszczą sklepy, podpalają śmietniki, samochody. Ranili już kilkadziesiąt osób, a straty idą w setki tysięcy dolarów.

Policja nie może opanować anarchistów. Nie pomaga gaz łzawiący, armatki wodne ani gumowe kule. Nie pomogło też aresztowanie policjanta, który zastrzelił 15-letniego anarchistę. Ta śmierć zapoczątkowała zamieszki w całym kraju.

Funkcjonariusze starają się jedynie otoczyć centra miast, by lewicowcy uzbrojeni w kamienie i butelki z benzyną nie przenieśli się do innych dzielnic.

Władze zapowiadają, że wkrótce stłumią bunt i zamkną każdego, kto wyszedł na ulice niszczyć mienie. Jednocześnie premier Kostas Karamanlis zapowiada, że właściciele zniszczonych budynków i aut mogą liczyć tylko na ubezpieczenie, bo rządowych odszkodowań nie będzie. Ostrzegają też, że anarchiści w innych krajach mogą atakować greckie ambasady.

Wszystko zaczęło się, gdy w sobotę w dzielnicy Exarchia, gdzie wielokrotnie dochodziło do demonstracji anarchistów, policja zastrzeliła 15-letniego Andreasa Grigoropoulosa.

Chłopak był w grupie około 30 nastolatków, którzy obrzucili kamieniami radiowóz. Jeden z członków patrolu, 37-letni Epaminondas Korkoneas, wysiadł z wozu i zaczął strzelać w kierunku atakujących.

Zamieszki, które wybuchły po tym incydencie, objęły centrum stolicy oraz uniwersyteckie kampusy. Wokół ateńskiej politechniki zapłonęły samochody, pojemniki ze śmieciami, na ulicach pojawiły się barykady.

Andrzej Mężyński
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
«