Wenezuela otworzyła nowy front w walce z Izraelem. Tym razem jest to front dyplomatyczny.Wenezuelskie MSZ oświadczyło, że Tel Awiw uprawia "państwowy terroryzm" i "rażąco narusza prawo międzynarodowe". I by przykładnie go ukarać, wydaliło izraelskiego dyplomatę Shlomo Cohen. Wraz z nim Caracas opuścić ma duża część personelu ambasady.

Izrael zareagował bardzo szybko. Rzecznik izraelskiego MSZ Igal Palmor zapowiedział, że Izrael też wydali kogoś z ambasady Wenezueli. Określił decyzje Caracas jako "brutalne", nie przynoszące chluby rządowi i Wenezuelczykom.

>>>Chavez chce rządzić wiecznie

Wojnę na słowa rozpoczął prezydent Wenezueli Hugo Chavez. "Holokaust - oto co się dzieje obecnie w Strefie Gazy" - oznajmił Chavez. "Jeśli świat ma choć odrobinę sumienia, prezydent Izraela powinien zostać postawiony przed międzynarodowym trybunałem, wraz z prezydentem USA" - dodał.

Wenezuela groziła zerwaniem stosunków dyplomatycznych z Tel Awiwem także podczas 34-dniowej wojny Izraela z libańskim Hezbollahem w 2006 roku. Chavez jest wielkim przyjacielem Rosji i stara się utrzymywać ciepłe stosunki ze światem arabskim. Potrafi jednak krytykować umiarkowanych przywódców za uległość wobec Zachodu.