Tunele, które wywołały wojnę
Izrael bombarduje hamasowskie "królestwo tuneli" na granicy między Strefą Gazy a Egiptem. Cel jest jasny: za wszelką cenę zniszczyć przemytniczy biznes, który zasilał arsenały radykałów i tym samym napędzał wojnę.
- ONZ oskarża Izrael o masowy mord
- Izrael i Hamas odrzucają rezolucję ONZ
- Izrael wysyła do Gazy rezerwistów
- Nie bądźmy pięknoduchami
- Już ponad 900 zabitych w Strefie Gazy
- Zobacz, co dzieje się w ostrzeliwanej Gazie
- Ofensywa lądowa w Gazie
- Izrael chce okupować część Strefy Gazy
- Izrael nadal atakuje. To jest wojna
- Izrael dokonał inwazji i dziesiątkuje wroga
- Rakiety z Libanu lecą na Izraelczyków
- ONZ domaga się rozejmu w Strefie Gazy
- Dziś palestyński Dzień Gniewu
- Przeczytaj raport z oblężonego miasta
- Meszal: Hamas będzie walczył do końca
- Rakiety z Gazy spadły na Izrael
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dziś to właśnie tunele są kluczem do pokoju. Podstawowym warunkiem, jaki Izrael postawił, aby rozpocząć negocjacje o zawieszeniu broni, jest ich likwidacja. W ten sposób Jerozolima chce zarówno zapobiec ponownemu uzbrojeniu się przez Hamas, jak i uderzyć w finanse tej organizacji. Większość tuneli to "prywatna inicjatywa" Palestyńczyków z enklawy i egipskich beduinów z drugiej strony granicy. Nie zmienia to faktu, że "biznesmeni" muszą zapłacić radykałom specjalny podatek.
Zanim dwa tygodnie temu izraelska armia rozpoczęła oblężenie Strefy Gazy, na granicy funkcjonowało prawdopodobnie nawet około dwóch tysięcy tuneli. Ich średnia długość to kilkaset do tysiąca metrów. Nierzadko były one wyposażone w elektryczność i linie telefoniczne. Zobacz infografikę Konstrukcje miały jednak swoje błędy. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy dochodziło tam do wypadków: zawaleń, eksplozji przemycanych materiałów czy interwencji egipskich wojskowych, którzy pod naciskiem Izraela od czasu do czasu przeprowadzali pokazowe akcje niszczenia tuneli.
>>>Przeczytaj raport dziennika.pl o wojnie w Gazie
Izraelska armia nie ma większych problemów z niszczeniem tuneli. Wejścia do większości z nich znajdują się na niewielkim, liczącym raptem kilka kilometrów kwadratowych, skrawku ziemi przy granicy z Egiptem. Przez wiele miesięcy można je było zlokalizować bez trudu. Tym bardziej, że większość z nich zabezpieczono przed wiatrem foliowymi namiotami, przypominającymi szklarnie. Namiotowe miasteczko - albo "strefę bezcłową" - jak zwykli nazywać to miejsce mieszkańcy palestyńskiej enklawy, widać ze śmigłowców jak na dłoni.
Dziś, gdy Strefa znalazła się na skraju kryzysu humanitarnego, Palestyńczycy potrzebują swoich tuneli bardziej niż kiedykolwiek. Młodzi Palestyńczycy mimo ogromnego ryzyka będą ich używać dopóty, dopóki można nimi przejść, przeczołgać się czy wręcz przekopać.
Właśnie dlatego Jerozolima żąda, by społeczność międzynarodowa rozmieściła po egipskiej stronie inspektorów, którzy będą monitorować wyloty przekopów. Dopóki się to nie stanie, pokoju nie będzie.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!