Przedstawiciele słowackiego Ministerstwa Gospodarki i koncernu SPP (Slovensky Plynrensky Priemysel) poinformowali, że jeśli nie zostaną wznowione dostawy rosyjskiego gazu na Słowację, za 9 dni pojawią się problemy z zaopatrzeniem kraju w ten surowiec.

"Równomierne zasilanie wszystkich regionów Słowacji będzie możliwe jeszcze przez 9 dni" - powiedział Bernd Wagner z koncernu SPP. Firma usiłuje uzyskać dodatkowe zasilanie z innych źródeł.

Mieszkańcy Słowacji na razie spokojnie gotują wodę i ogrzewają mieszkania. Ale około tysiąca słowackich firm już musiało ograniczyć zużycie gazu do niezbędnego minimum pozwalającego kontynuować produkcję. Po tym jak Gazprom zakręcił kurek z gazem, w kraju został wprowadzony "energetyczny stan wyjątkowy".

Z bratnią pomocą ruszyła Praga. Czeski premier Mirek Topolanek obiecał, że Czechy dostarczą Słowacji 4 mln metrów sześciennych gazu, czyli 15 proc. dziennego zużycia błękitnego paliwa przez to państwo. Pomoc będzie błyskawiczna, bo gaz pobrany zostanie ze zbiornika leżącego na terytorium… Słowacji. Do tej pory jednak przeznaczany był dla klientów z Czech.

Zaniepokojony sytuacją słowacki minister gospodarki Lubomir Jahnatek stwierdził, że pora znaleźć alternatywne źródło dostaw gazu i wymienił planowany gazociąg Nabucco jako jedno z możliwych rozwiązań problemu.

Słowacja zużywa dziennie ok. 30 mln metrów sześc. gazu. Jak powiedział rzecznik Ministerstwa Gospodarki Słowacji, Branislav Zvara, potrzeba dziennie ok. 4-5 mln metrów sześc. bezcennego surowca, by system zaopatrzenia kraju w gaz funkcjonował prawidłowo. Obecnie ze źródeł alternatywnych do zakręconych rurociągów Słowacja uzyskuje jedynie piątą część tej sumy.