Topolanek przed spotkaniem z premierem Rosji Władimirem Putinem powiedział, że sytuacja zaszła już tak daleko, że Unię Europejską przestało interesować, kto ponosi winę w gazowej wojnie między Rosją a Ukrainą. Czeski premier zapowiedział, że pozostanie w tym regionie Europy do czasu, aż dostawy rosyjskiego gazu do Unii zostaną wznowione.

Tymczasem Putin powiedział, że ma nadzieję, iż Unia Europejska zdoła przekonać Ukrainę do podpisania dokumentów, określających mechanizm tranzytu rosyjskiego gazu na Zachód przez ukraińskie terytorium.

"Wciąż nie podpisano protokołu o utworzeniu wielostronnej komisji do spraw monitoringu na ukraińskim terytorium" - twierdzi rzecznik Gazpromu Siergiej Kuprijanow. Oskarżył też przy tym prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenkę, że ten "po raz kolejny uniemożliwia dostawy naszego gazu".

Tymczasem szefowa ukraińskiego rządu Julia Tymoszenko zapowiedziała wczoraj, że Kijów podpisze protokół o utworzeniu komisji, jeśli będzie miał pewność, że będzie w niej zasiadać tyle samo ekspertów ukraińskich, jak i rosyjskich. Zapewniła przy tym, że jej kraj jest zainteresowany, aby jak najszybciej podpisać porozumienie.

Aby zakończyć gazowy konflikt robi co może premier Czech, pełniących w tym półroczu prezydencję w Unii Europejskiej. Mirek Topolanek, jest już po rozmowach z władzami Ukrainy, podczas których ustalono, że na teren tego kraju będą mogli wjechać rosyjscy obserwatorzy.

Pomimo oskarżeń Gazpromu, że Ukraina torpeduje porozumienie, premier Czech nie traci dobrego humoru. "Wiarę, że dojdzie do porozumienia, wzbudził fakt, że prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko i premier Julia Tymoszenko działali w pełnej zgodzie podczas spotkań w Kijowie z Topolankiem" - powiedział rzecznik czeskiej prezydencji Jirzi Frantiszek Potużnik.

Wczoraj informowano, że od momentu odkręcenia kurków z rosyjskich gazem upłyną trzy dni zanim błękitnym paliwem wypełnią się gazociągi w krajach Unii Europejskiej. A do tej pory jeszcze nie odblokowano dostaw tego surowca. Dlatego coraz mniej realne staje się wznowienie w poniedziałek dostaw do krajów Unii.