Przedświąteczny szturm na kasy biletowe już się zaczął. Jak się oczekuje, w najbliższych dniach ruszy do domu ponad 200 milionów ludzi: według szacunków, około 188 milionów skorzysta z połączeń kolejowych, a co najmniej 24 miliony innych wykupi bilety lotnicze. Na dworcach i lotniskach już zapanował tłok.

Masowy eksodus z plac budów i wielomiejskich fabryk to zjawisko, do którego Chińczycy zdążyli już przywyknąć. Chiński Nowy Rok to święto jedyne w swoim rodzaju: utarło się, że należy je spędzać w rodzinnej miejscowości, w otoczeniu krewnych. Mimo ustawicznej pogoni za pracą, na tę jedną jedyną okazję mieszkańcy Państwa Środka wracają do domu. Tym razem święto nie będzie jednak tak radosne, jak w poprzednich latach: zgodnie z doniesieniami władz, przez Chiny przetacza się właśnie fala zwolnień i zamknięć fabryk.

Obchody Nowego Roku, nazywanego też Świętem Wiosny, potrwają zapewne około tygodnia, dzięki czemu tłok w pociągach i samolotach uda się jakoś rozładować. O ile nie pojawią się nieprzewidziane okoliczności: jak w zeszłym roku, gdy w Chinach zapanowała ostra zima, najmroźniejsza od kilkudziesięciu lat. Wówczas wielu ludzi musiało odłożyć podróż na później.