ARTUR CIECHANOWICZ: Jaki jest wynik w ukraińsko-rosyjskiej wojnie o gaz?
BORYS TARASIUK*: Po pierwsze, Rosja udowodniła po raz kolejny, że nie cofnie się przed niczym, żeby osiągnąć swoje strategiczne cele. Proszę zauważyć: Gazprom celowo w ubiegłym roku przedłużał w nieskończoność negocjacje na temat dostaw gazu nad Dniepr, żeby zakręcić kurek w środku zimy i spróbować upokorzyć nasz kraj.

Chciał, żebyśmy położyli uszy po sobie i zgodzili się na podyktowane przez koncern warunki. Rosjan nie powstrzymało nawet to, że sprawiają ogromne kłopoty nie tylko Ukranie, ale również piętnastu krajom Unii Europejskiej.

Jak ocenia pan postawę Unii Europejskiej? Jak pana zdaniem będzie się teraz zachowywać?
Będzie szukać aternatywnych źródeł surowców energetycznych. Rosja co jakiś czas udowadnia, że nie jest wiarygodnym partnerem. Być może tym razem Europa się ocknie i wreszcie zacznie pracować nad wspólną polityką, która uniezależni ją od Rosji.

Równie dobrze Rosja może przekonać Unię, że to Ukraina jest niepoważnym partnerem i należy jak najszybciej zbudować gazociągi, które ją omijają. Może próbować przekonać Zachód, że remedium na wojny gazowe jest Gazociąg Północny i Południowy. Wówczas Ukraina nie będzie już pełniła roli strategicznego kraju tranzytowego.

Kreml od dawna próbuje zdyskredytować Ukrainę i przekonać UE, że nie warto się nami interesować. To był jeden z celów gazowej wojny. Stawiam się jednak na miejscu Unii i wydaje mi się, że nie trzeba być geniuszem, żeby przejrzeć logikę Kremla. Nie wolno uzależniać się strategicznie od kraju, który postępuje w ten sposób. Dlatego, moim zdaniem, to właśnie takie projekty jak Nabucco mają obecnie szansę na przyśpieszenie. Nie projekty Gazociągu Północnego i Południowego.

Nie jest tajemnicą, że jednym z celów Rosjan jest przejęcie gazociagów, które przechodzą przez terytorium Ukrainy. Co prawda nie da się ich w tym momencie kupić, ale Gleb Pawłowski w wywiadzie dla nas mówił, że można doprowadzić do sytuacji, w której Ukraina ma niewiele do powiedzenia w ich sprawie. Chodzi o umiędzynarodowienie gazociągów poprzez umożliwienie wglądu w nie ekpertom zagranicznym. Dla Rosjan to krok do przejęcia kontroli nad rurociągami?
Wywód Pawłowskiego ma jedną wadę: to Ukraińcy zaproponowali wysłanie misji unijnej na granicę rosyjsko-ukraińską. Faktycznie, Kreml próbował to wykorzystać i sklecić komisję z ludzi związanych z węgierskimi i austriackimi koncernami powiązanymi z Gazpromem. Udało się nam jednak pokrzyżowac te plany. Do komisji weszli przedstawiciele Unii i ekipa jawnie prorosyjska została rozwodniona. Nie ma więc żadnych powodów, by mówić, że misja ekpertów jest porażką naszego kraju. Wręcz przeciwnie.

Jak Ukraina zamierza przekonać Unię, że nie kradła gazu?
Nie musimy nikogo przekonywać. To widać jak na dłoni. Eksperci sami się przekonają, że to nie Naftohaz, lecz Gazprom kłamał.

*Borys Tarasiuk, były minister spraw zagranicznych Ukrainy