Jak twierdzi dowódca 5. Floty USA, wicekomandor William Gortney, amerykańskie siły zbrojne zwalczające piractwo u wybrzeży Somalii planują "agresywne" działania przeciw somalisjkim korsarzom. Ma im w tym pomóc jeden z krajów regionu, nie wymieniony z nazwy przez Gortney'a. Według niego, USA finalizują z tym krajem umowę, zgodnie z którą państwo to zgodzi się osądzić schwytanych bandytów. "Oczekujemy, że porozumienie zostanie zawarte szybko, nie wiem jednak, czy już w tym tygodniu, czy w przyszłym. W każdym bądź razie niebawem" - twierdzi amerykański wojskowy.

Dotychczas działania międzynarodowych sił morskich skierowanych na wody Zatoki Adeńskiej i Oceanu Indyjskiego ograniczały się wyłącznie do ochrony i odpierania ewentualnych pirackich ataków. Państwa uczestniczące w operacjach w tym regionie świata miały związane ręce: żadno z nich nie podejmowało się przetrzymywania i sądzenia pojmanych kidnaperów. Dlatego większość z nich, a zwłaszcza ci, których schwytano na pokładzie ich własnych łodzi, była jedynie pozbawiana broni. Wkrótce potem marynarze musieli ich wypuścić na wolność.

A czas goni. Jak ujawnił amerykański admirał, tylko w pierwszych dniach stycznia piraci próbowali porwać około dziesięciu okrętów. W tej chwili w ich rękach znajduje się prawdopodobnie 11 jednostek i około 210 członków załóg.