Kaplica Sykstyńska była zatem miejscem wyjątkowej, "rodzinnej uroczystości", na którą - na zaproszenie jubilata - przybył Benedykt XVI oraz jego najbliżsi współpracownicy, przyjaciele księdza Georga oraz delegacja diecezji w Ratyzbonie.

Był to drugi występ chóru "Regensburger Domspatzen" (Katedralne wróbelki z Ratyzbony) w najsłynniejszej kaplicy świata. Wystąpił on już przed papieżem w październiku 2005 roku. Chór z Ratyzbony to najstarszy chór świata. Istnieje od ponad tysiąca lat.

"Słuchając mszy c-moll Mozarta myślałem o tym, jak z Georgiem w 1941 roku pojechałem na festiwal do Salzburga" - mówił papież. Podkreślił, że tamte koncerty i słuchanie muzyki Mozarta były "duchowym uniesieniem".

"Byłem wtedy prostym chłopcem" - powiedział Benedykt XVI wyznając następnie, że już w tamtym czasie doświadczał "czegoś więcej niż koncert, muzyki modlitwy, podczas której odczuwaliśmy piękno Boga". "To pozostało w naszej wewnętrznej biografii" - podkreślił papież.

Wspominał dzieciństwo i lata II wojny światowej mówiąc, że czasy te "nie były zawsze łatwe". "Musieliśmy przeżyć mroczne chwile, ale czuliśmy wezwanie Boga" - dodał. Benedykt XVI modlił się o następne lata dla swego starszego brata.

>>> Dowiedz się, co o koncercie sądzą wierni w Niemczech

Urodzinowy koncert w Watykanie wzbudził przed kilkoma miesiącami polemiki w Niemczech, gdy diecezja w Ratyzbonie zapowiedziała wyłożenie stu tysięcy euro na jego organizację. Protestowały przeciwko temu niektóre środowiska świeckich.