Dane na temat liczby ofiar eksplozji z Molo są coraz bardziej dramatyczne. Według ostatnich szacunków 111 osób poniosło śmierć. 91 ciał jest na miejscu, a 20 zostało przewiezionych do kostnicy - powiedział Noor Hassan Hassan z miejscowej policji. Poinformował on jednocześnie, że rannych zostało 136 osób. Kilkadziesiąt z najpoważniejszymi obrażeniami przetransportowano do oddalonej o 220 km od Molo stolicy kraju Nairobi.

Do tragedii doszło wskutek bezmyślności mieszkańców kenijskiego miasta. Gdy ciężarówka miała wypadek tłum świadków zdarzenia rzucił się w stronę wyciekającej benzyny i zaczął ją zbierać do naczyń. Nagle, najprawdopodobniej wskutek rzucenia przez kogoś niedopałka papierosa doszło do wybuchu. Jedna z kobiet, która była na miejscu wypadku opowiada, że zbiegło się tam kilkaset osób. Jej dwaj synowie byli wśród tych, którzy zbierali benzynę. Teraz nie może ich odnaleźć. - Próbowałam ich powstrzymać, ale mnie nie słuchali. Krzyknęli tylko, że jak wszyscy idą po darmowe paliwo - opowiedziała kobieta agencji Reutera. Mężczyzna, który ocalał z płomieni wspomina, że przyniósł jeden słoik benzyny do domu i tylko zdążył wrócić do cysterny po drugi. - Usłyszałem wybuch i to było tak jakby nas wszystkich ogarnął ogień - opowiedział w jednym ze szpitali reporterom agencji AFP.

Minister spraw wewnętrznych Kenii George Saitoti przyznał, że ten kolejny w tym tygodniu wypadek jest wielką tragedią. Cztery dni wcześniej w wybuchu w stołecznym supermarkecie zginęło 25 osób.