"Nie znaczy nie" - głosiły wypisane na transparentach hasła przeciwników prezydenta. To przypomnienie, że naród wenezuelski już raz w ubiegłym roku odrzucił podobne zmiany konstytucyjne, umożliwiające obecnemu prezydentowi kandydowanie w wyborach bez końca. Demonstranci, którzy wytykali Chavezowi m.in. wzrost brutalnej przestępczości za jego rządów, nosili koszulki z napisem "Ja też chcę być prezydentem".

p

Sondaże przed referendum 15 lutego wskazują na nieznaczne zwycięstwo projektu prezydenta. Jeśli Wenezuelczycy zagłosują za zmianami, Chavez będzie mógł w nieskończoność ubiegać się o reelekcję. W przeciwnym wypadku urzędujący prezydent, który w ciągu dekady rządów przetrwał już zamach stanu i referendum, które miało go odwołać ze stanowiska, będzie musiał w 2012 roku wyprowadzić się z pałacu Miraflores.