Prezydent USA zapewnił, że to dopiero początek działań jego administracji w walce z kryzysem. Kolejnym krokiem ma być plan pomocy dla zadłużonych właścicieli domów odbieranych im przez banki, a także plan uzdrowienia sektora finansowego, od którego kryzys się zaczął. Wszystko to ma być "generalną naprawą gospodarki".

"Nie chcę robić wrażenia, że uchwalony dziś plan oznacza koniec naszych gospodarczych kłopotów, ani że wyczerpuje on wszystkie środki (...) służące naprawie gospodarki" - zapewniał Obama. I snuł wizję milionów nowych miejsc pracy i wielkich inwestycji m.in. w ekologię. By podkreślić ten właśnie cel, ceremonię podpisania paktu zorganizowano w Muzeum Przyrody i Nauki w Denver, którego budynek posiada dach wyposażony w panele słoneczne.

Co z pakietu antykryzysowego będą mieli zwykli Amerykanie? Przede wszystkim ulgi podatkowe mające zachęcić do zakupów, a biznes do inwestowania. Rabaty podatkowe w łącznej wysokości 800 dol. na rodzinę mają być rozłożone na dwa lata. Nie skorzystają z nich jednak najzamożniejsi Amerykanie.

Plan ma swoich zagorzałych przeciwników. W Kongresie nie poparł go ani jeden Republikanin, w Senacie - tylko trzech. Rozwiało to nadzieje Obamy na zgodę ponad podziałami w sprawie walki z kryzysem.