Współpraca Moskwy i Teheranu kwitnie. Irański minister obrony spotkał się w rosyjskiej stolicy ze swoim odpowiednikiem Anatolijem Sierdiukowem. Mostafa Nażar powiedział przed rozmowami, że liczy na "długoterminową współpracę na rzecz wzmocnienia bezpieczeństwa w regionie i na świecie". Według agencji Interfax Nażar chciał przekonać Moskwę do sprzedaży Iranowi rakiet przeciwlotniczych S-300. Przedstawiciele rosyjskiego ministerstwa obrony rozmowy twierdzą, że rozmowy były "konstruktywne".

Ale Kreml oficjalnie nie chce uzbrajać islamskiego reżimu. Rosja konsekwentnie zaprzecza pogłoskom o sprzedaży Teheranowi rakiet S-300. Rosyjskie MSZ podkreśla, że nie wysyła broni do "niespokojnych regionów". Tymczasem Anatolij Isajkin, szef rosyjskiego Rosoboroneksportu - państwowej firmy produkującej sprzęt wojskowy - powiedział, że nie sprzedawał jeszcze broni Iranowi, ale jeśli dostanie takie polecenie od władzy, to to zrobi.

"Jeśli będzie decyzja prezydenta lub rządu, wówczas Rosoboroneksport będzie musiał ją wykonać" - powiedział na początku lutego Isajkin dziennikowi "Niezawisimaja Gazieta".

Iran umiejętnie lawiruje między Rosją i Stanami Zjednoczonymi. Teheran ostrożnie odpowiada na pozytywne sygnały o ociepleniu stosunków płynące z Waszyngtonu, a jednocześnie rozwija współpracę militarną z Rosją. Rosyjscy eksperci czuwają też nad dokończeniem budowy pierwszego irańskiego reaktora atomowego. Mocarstwa zachodnie sprzeciwiają się uruchomieniu przez Iran placówki nuklearnej w obawie, że reżim w Teheranie zbuduje własną bombę atomową. Iran konsekwentnie zaprzecza oskarżeniom.