Gra spekulantów czy fiasko polskiej gospodarki
Polska może się znaleźć w jednym szeregu z Serbią w gronie państw o podwyższonym ryzyku kredytowym - wynika z oceny agencji Moody's i Standard and Poor. Dla złotówki informacje agencji są zabójcze. Natomiast instytucje finansowe z nią związane na osłabieniu naszej waluty mogą... zarobić.
- 50 tys. ludzi na bruk, 21 mld dolarów od rządu
- Kryzys nie zjednoczył Europy
- Skrajne reakcje po interwencji rządu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Największe agencje oceny ryzyka kredytowego Moody's i Standard and Poor mogą wkrótce obniżyć wycenę ryzyka przetrzymywania papierów dłużnych Polski, Czech i Węgier. Już teraz ich zdaniem ryzyko, że Polska nie będzie w stanie obsłużyć swojego zadłużenia, jest równie duże jak w przypadku Serbii. Zdaniem agencji przetrzymywanie papierów dłużnych krajów Europy Środkowej staje się coraz mniej opłacalne.
Dynamiczny wzrost gospodarczy ustąpił miejsca stagnacji, eksport załamał się, zagraniczni inwestorzy przestali budować w regionie nowe fabryki. Bardzo wysoki pozostaje natomiast deficyt rachunku bieżącego Polski, Czech i Węgier, o wiele wyższy niż np. Ameryki Łacińskiej. W przypadku naszego kraju odpowiada on około 5 procent dochodu narodowego.
Nie jest wykluczone, że pesymistyczna ocena perspektyw rozwoju naszego regionu jest związana ze spekalucyjną grą na spadek wartości złotego, forinta i czeskiej korony. Jedno jest pewne: faktycznie obniżenie wyceny ryzyka kredytowego trzech państw może mieć piorunujący efekt na zachowanie rynku. We wtorek, po tym jak Moody's zapowiedział obniżenie oceny zachodnych banków, które szczególnie mocno zainwestowały w Europie Środkowej, giełdy w Warszawie, Pradze i Budapeszcie zaczęły gwałtownie pikować. Szczególnie narażone na kłopoty są austriackie banki Erste i Raiffeisen, ale także włoski Unicredit.
Z powodu negatywnej oceny ryzyka Europy Środkowej zaczynają także cierpieć Niemcy. Część inwestorów obawia się bowiem, że w razie wybuchu kryzysu Republika Federalna będzie musiała zapłacić za ratowanie swoich wschodnich sąsiadów.
Jednak także Międzynarodowy Fundusz Walutowy wystąpił o dodatkowe środki, aby przygotować się do ewentualnego przyjścia z pomocą bankrutującym krajom Europy Środkowej. Japonia już zadeklarowała na ten cel 200 mld dolarów. Do tej pory MFW uruchomił pakiety ratunkowe dla Ukrainy, Łotwy, Węgier, Serbii i Białorusi. Mimo pesymistycznych oceny Moody's oraz Standard and Poor wczoraj kurs złotego do euro i dolara się ustabilizował.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!