Przygotowywanie karykatur polityków wykonanych z papier mache (masa z makulatury, kleju, gipsu, kredy - red.) to już tradycja karnawałowych fet w Kolonii, Moguncji czy Dusseldorfie, które co roku podziwia nawet milion Niemców. W tym roku 23 lutego na kolońskim Rosenmontagszug (karnawałowy "Różany poniedziałek") organizatorzy zamierzali pokazać na jednej z paradnych platform figurę nagiej Angeli Merkel ustylizowaną na Marilyn Monroe. Po długiej debacie uznano jednak, że polityk będzie mieć na sobie kostium.

"Byłem w szoku, gdy po raz pierwszy zobaczyłem wóz z figurą nieubranej kanclerz" - oponował przewodniczący komitetu organizacyjnego Markus Ritterbach. "Nawet jeśli z roku na rok nasze platformy paradne są coraz bardziej odważne, to nie powód, żeby pokazywać tyle nagich kobiet". Decyzja jednak nie wszystkim przypadła do gustu: "To zupełnie nie przystaje do reguł tej zabawy. Przecież powstała ona właśnie po to, żeby raz do roku przekroczyć granice!" - skonstatował rozżalony Jacques Tilly, który przygotowywał figury na tegoroczną paradę.

Wielbicielom urody Merkel pozostaje odetchnąć z ulgą, bo kostium kanclerz to mikroskopijne bikini, które jednak nie pozostawia wiele do domysłu w kwestii jej kształtów. Choć na paradzie będzie można podziwiać jej figurę niemal w całej okazałości, sama kanclerz na co dzień wybiera skromne żakiety i garsonki. Dotąd jedynie raz zdarzyło jej się błysnąć biustem - na uroczystym otwarciu nowego budynku opery w Oslo w kwietniu ub. roku pojawiła się w sukni z wielkim dekoltem, co nie umknęło uwadze dziennikarzy i fotoreporterów.

>>> Przeczytaj, jaki efekt wywołała kreacja kanclerz