"Zgodziliśmy się na rozejm na czas nieokreślony" - powiedział rzecznik talibów w dolnie Swat, przedstawiający się jako Muslim Khan (muslim oznacza muzułmanina, khan - człowieka szanownego i mającego autorytet).

To oficjalne potwierdzenie ze strony talibów porozumienia zawartego z rządem tydzień temu. 16 lutego delegacja rządu centralnego i przywódcy religijni z doliny Swat sfinalizowali porozumienie o wprowadzeniu prawa koranicznego na tym terenie. Dzień wcześniej w geście dobrej woli islamiści ogłosili dziesięciodniowy rozejm w dolinie.

>>>Islamabad kapituluje przed talibami. Co to oznacza?

Jednak potem ogłoszenie bezterminowego rozejmu się oddaliło. Aresztowano bowiem dwóch talibów, za co ci porwali lokalnego wysokiego urzędnika i jego sześciu ochroniarzy. Rząd jednak szybko pękł i uwolnił aresztowanych za zakładników.

Według pakistańskiego dziennika "The News" już w przypadku uwolnionego kilka dni temu Chińczyka rząd pakistański poszedł z talibskimi porywaczami na układ i uwolnił ich pobratymców w zamian za porwanego inżyniera. "The News" twierdzi, że Islamabad zmiękł po śmierci polskiego inżyniera Piotra Stańczaka.

>>>Śmierć Polaka zmusiła do zwalniania talibów

Złagodzenie strategii związanej z porwaniami nie martwi jednak tak jak trwały rozejm za oddanie władzy nad doliną Swat. Wielu obserwatorów obawia się, że ustępstwo rządu w sprawie wprowadzenia szariatu zaowocuje powstaniem w Pakistanie kolejnego bastionu Al-Kaidy i talibów. Jest też przyznaniem słabości armii, która nie odzyskała kontroli nad tymi terenami mimo zmasowanej ofensywy. A ta porażka może sprowokować talibskich bojowników z innych regionów do podobnych żądań.

Pakistan próbują rozrywać nie tylko ugrupowania religijne. Autonomii dla Beludżystanu żąda ugrupowanie przetrzymujące Amerykanina Johna Soleckiego. Jednak w tym wypadku, podobnie jak w wielu innych, nie można wykluczyć, że porywaczom przede wszystkim zależy na okupie.