Irlandia - do niedawna uznawana za europejskiego tygrysa gospodarczego i raj dla imigrantów poszukujących pracy - ma coraz większe problemy z bezrobociem. Rząd Briana Cowena ma jeszcze w tym tygodniu ogłosić plan, który w założeniu ma pomóc wyjść wyspie z tarapatów.

Obecnie w Irlandii zarejestrowanych jest ok. 330 tys. bezrobotnych, czyli niemal 10 proc. wszystkich zdolnych do pracy (dane ze stycznia 2009). Według prognoz do końca tego roku liczba ta zwiększy się do ponad 500 tys. Dla 4,5-milionowego kraju to prawdziwy dramat.

Właśnie dlatego gabinet Cowena sięga po nietypowe rozwiązania. Chce nie tylko dopłacać do pracownika, ale również zwolnić pracodawcę z płacenia - choćby tymczasowo - podatków na pracowników.

Irlandia jest jednym z krajów, które najbardziej ucierpiały z powodu światowego kryzysu ekonomicznego. Na Zielonej Wyspie rośnie nie tylko bezrobocie, ale również drastycznie spadają ceny tamtejszych nieruchomości. W niektórych regionach ceny domów w ciągu ostatniego roku spadły o prawie 30 proc.

O skali zapaści kraju świadczy również czas oczekiwania na zasiłki. Rejestrujących się w urzędach pośrednictwa pracy jest tak wiele, że te nie nadążają z przesyłaniem pieniędzy. Okres oczekiwania na pierwszą wypłatę wydłużył się z ok. 3 tygodni do niemal 12.