Amerykański żołnierz zabił kolegów
Co najmniej czterech amerykańskich żołnierzy zginęło od kul swojego kolegi w masakrze w Camp Liberty, największej amerykańskiej bazie w Iraku. Nie żyje też sprawca zbrodni. Nie wiadomo, czy zamachowiec popełnił samobójstwo, czy został zastrzelony
- Antysemita zabił w Muzeum Holokaustu
- Zabici w Iraku i Afganistanie mają swoją mapę
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Z Bagdadu napływają sprzeczne informacje. Pentagon informował o czterech zabitych. Rzecznik amerykańskiej armii Tom Garnett mówił o pięciu ofiarach masakry. Według CNN sprawca strzelaniny nie żyje, lecz nie wiadomo, czy ktoś go zastrzelił czy szaleniec popełnił samobójstwo. Tymczasem według wersji rzecznika Garnetta zamachowiec został aresztowany.
Krwawy dramat wydarzył się około godziny 13.00 polskiego czasu w bazie Camp Liberty. Położona o około 10 km od centrum Bagdadu baza to największa placówka amerykańskiej armii w Iraku. Pentagon nie podał żadnych informacji o przebiegu zdarzenia, trwa śledztwo.
Ostatni tak zabójczy atak na Amerykanów w Iraku miał miejsce 10 kwietnia, kiedy kierujący ciężarówką zamachowiec-samobójca wysadził się w powietrze nieopodal posterunku policji w mieście Mosul na północy Iraku.kraju. Zginęło wtedy pięciu amerykańskich żołnierzy.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!