Bułgarzy nie będą już kupować głosów?
"Nie kupowaniu głosów" - takie hasło przyświeca rozpoczętej w niedzielę kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego w Bułgarii. 20 proc. materiałów partyjnych ma informować o zwalczaniu tego procederu. Tymczasem o fotele w Strasburgu nie powalczy bułgarski oddział Libertasu.
- Bułgaria odwraca się od Moskwy
- Szwajcaria otwarta dla Bułgarów i Rumunów
- Człowiek Putina doradza politykom z Unii
- Europa niechętnie wybiera parlament
- Dokąd zmierza Europa? Internauci pytają szefa PE
- Bułgarzy kupują głosy i łamią prawo wyborcze
- Bułgarzy będą konfiskować niezadeklarowane majątki
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
>>>Bułgaria odwraca się od Moskwy
W eurowyborach w Bułgarii startuje 10 partii i trzy koalicje. Na miejsca w PE nie mogą liczyć kandydaci koalicji "Libertas - wolni obywatele". Centralna Komisja Wyborcza nie zarejestrowała komitetu eurosceptyków, bo partia nie spełniła wymogów ordynacji wyborczej. Gdyby bułgarski odddział partii Declana Ganleya został dopuszczony do wyborów, aż 20 proc. materiałów wyborczych musiałby poświęcić zwalczaniu procederu kupowania poparcia politycznego. W Bułgarii głosy wyborców stały się przedmiotem handlu.
Oficjalna kampania przed eurowyborami będzie krótka - potrwa tylko 3 tygodnie - i będzie kosztowała 14 mln. lewów (7 mln. euro). To mała suma w porównaniu z prawie 100 mln. euro, które według szacunków bułgarskiego pozarządowego Ośrodka Badania Demokracji politycy wydali na kupno głosów w wyborach lokalnych w 2007 roku.
>>>Człowiek Putina doradza politykom z Unii
Ostatnie zmiany w kodeksie karnym mają ukrócić polityczny biznes, szczególnie popularny w małych miasteczkach i wśród bułgarskich Romów. Kupno głosu będzie karane grzywną do 20 tys. lewów (10 tys. euro). Organizatorom procederu kupna poparcia grozi do sześciu lat więzienia. Sam kupujący może posiedzieć w więzieniu pięć lat. Sprzedający dostaną niższe wyroki.
>>>Na czas kryzysu gospodarki Europy szarzeją
Ale, jak przewiduje przedstawicielka KE w Bułgarii Zinaidya Złatanowa, na eurowybory może pójść zaledwie 30 proc. Bułgarów. Tamtejsze partie polityczne bardziej niż miejscami w PE przejmują się wyznaczonymi na 5 lipca wyborami parlamentarnymi. Zapewne właśnie na krajową konfrontację partie oszczędzają siły. I środki.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!