Całe miasto w rękach mafii ojca-Casanovy
Kto nie płacił bandytom, nie miał czego szukać w położonym nieopodal Wezuwiusza włoskim miasteczku Portici. Gang trzęsącym mieściną założył Luigi Vollaro, którego powinien bać się sam "Ojciec Chrzestny". Vollaro też był ojcem, i to rodzonym, aż 27 dzieci. Miał je z 10 kobietami.
- Włoscy mafiosi wiodą w Polsce złote życie
- Boss Camorry idzie za kraty
- "Zabijemy, a później pójdziemy na kawę"
- Włoskie patrole obywatelskie używają symboli SS
- Most na Sycylię uratuje włoską gospodarkę
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Haracz musieli płacić wszyscy i od wszystkiego: kupcy, rzemieślnicy, restauratorzy, a nawet sprzedawcy kwiatów na cmentarzu. Całe Portici znajdowało się pod kontrolą mafii - pisze włoski dziennik "Corriere della Sera".
>>>Boss Camorry idzie za kraty
Ale teraz leżące w cieniu Wezuwiusza pod Neapolem miasteczko może cieszyć się wolnością. Dzięki wspólnej akcji karabinierów, wojska i policji gang Vollaro został rozbity. 32 bandytów aresztowano, a trzęsący miasteczkiem klan został praktycznie zniszczony.
>>>Mafia chce zarobić na trzęsieniu ziemi
Koniec swojego gangu jego założyciel Luigi Vollaro - zwany Kalifem ze względu na harem 10 kobiet, z którymi spłodził 27 dzieci - obejrzy jednak tylko w telewizji. "Kalif" odsiaduje podwójne dożywocie. Po jego aresztowaniu klanem rządził syn mafiosa-Casanovy, Antonio.




































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!