Dziennik.plŚwiat

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Polacy bezpieczni po zamachach w Indonezji

2009-07-17 | Ostatnia aktualizacja: 19:42 | Komentarze: 0 | skomentuj

Dziewięć osób, w tym jeden obcokrajowiec, zginęło w eksplozjach w dwóch luksusowych hotelach Dżakarty, stolicy Indonezji. Trzecią bombę udało się rozbroić. Na razie nikt nie przyznał się do zamachu. W hotelach było dwóch Polaków, są bezpieczni.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Bomby podłożono pod hotele Marriott i Ritz-Carlton. "Usłyszałem >bum - bum<, dochodzące z Marriotta i Ritza-Carltona, a potem zobaczyłem wybiegających ludzi" - opowiadał dziennikarzom AFP ochroniarz Eko Susanto. Na chwilę obecną wiemy o ośmiu zabitych i 52 rannych. Na miejsce zdarzenia szybko przyjechał prezydent Susilo Bambang Yudhoyono, którego Indonezyjczycy niedawno wybrali na drugą kadencję.

>>>Indonezja wybrała prezydenta

Choć na razie nikt się do zamachu nie przyznał, komentatorzy podejrzewają organizację Dżemaa Islamija (Zgromadzenie Islamskie), która od 16 lat walczy o utworzenie państwa opartego na zasadach szariatu na terenie Indonezji, Malezji, Singapuru, Brunei i południowej części Filipin. To właśnie DżI odpowiada za atak na turystyczną mekkę na Bali w 2002 r., w którym zginęły 202 osoby, w tym Polka. Władze na razie nie rzucają oskarżeń. "Jest jeszcze zbyt wcześnie, by stwierdzić, że to ta sama siatka przestępcza, która odpowiadała za wcześniejsze akty terroru" - powiedział prezydent Yudhoyono.

Wśród ofiar jest nowozelandzki biznesmen. W dwóch zaatakowanych hotelach było także dwóch Polaków. Nic im się nie stało - informuje polska ambasada w Dżakarcie.

Kilka godzin po zamachu agencje podały informację o trzeciej eksplozji. W wyniku wybuchu samochodu-pułapki miały zginąć dwie osoby. Potem jednak okazało się, że w rzeczywistości wybuchł akumulator w jednym z zaparkowanych przy obwodnicy Dżakarty samochodzie. Nikomu nic się nie stało.

mwp
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
«