Oto kobieta, która rzuciła wyzwanie Pekinowi
Mówią o niej, że walczy z "chińskim smokiem", a rodacy nazywają ją "Matką wszystkich Ujgurów". Porównywana do Dalajlamy Rebija Kadir nie jest tak znana jak tybetański lider, ale Pekin pała do niej podobną nienawiścią. Wczoraj zapytała Chiny, co stało się z 10 tysiącami Ujgurów, którzy mieli "zniknąć" po zamieszkach w prowincji Sinkiang.
- 13 milionów aborcji w Chinach
- Tybetańczycy rozniosą dżumę po Chinach?
- Kolonizacja po chińsku
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Komunistyczni władcy Chin jak ognia boją się rozpadu wieloetnicznego państwa. A według Pekinu to właśnie ta 62-letnia ujgurska aktywistka odpowiada za etniczne zamieszki, które wybuchły na początku lipca w Sinkiangu - północno-zachodniej prowincji Chin, zwanej przez rdzenną ludność - Ujgurów - Turkiestanem Wschodnim. Krwawe starcia między Ujgurami a napływowymi Chińczykami Han wybuchły w cztery razy większej od Kalifornii prowincji po tym, jak na południu kraju doszło do awantur między tymi grupami. Według Pekinu protesty w stolicy Sinkiangu - Urumczi - i w innych miastach były sterowane właśnie przez panią Kadir, która w środę zapytała Chińczyków, co stało się z 10 tysiącami Ujgurów, którzy według niej zaginęli po demonstracjach. Chiny odrzuciły w czwartek te informacje jako nieprawdziwe.
Zaraz po zamieszkach, w których według chińskich władz zginęło 197 osób, a 1,6 tys. zostało aresztowanych, najwyższy rangą rządowy urzędnik w Sinkiangu oskarżył szefową Światowego Kongresu Ujgurów o podburzanie do protestów za pośrednictwem internetu. Władze w Pekinie mówią dziś jeszcze ostrzej. "Pani Kadir angażuje się w działania, mające na celu podzielenie ojczyzny i zniszczenie jedności narodowej" - oświadczył Qin Gang, rzecznik chińskiego MSZ. To oznacza, że dla Chin, które ideologię komunistyczną niemal zastąpiły już otwarcie okazywanym i popieranym przez władze nacjonalizmem, Kadir jest wrogiem porównywalnym do Dalajlamy. Mieszkanka amerykańskiego stanu Wirginia ma zresztą podobne do tybetańskiego lidera metody działania. W swoich wypowiedziach wzywa do pokoju, dialogu i poszanowania etnicznej odrębności Ujgurów.
>>>Pekin wprowadził godzinę policyjną dla Ujgurów
Urodzona w bogatej rodzinie, której dobrobyt zniszczyły szaleńcze reformy Mao Zedonga, Kadir własną ciężką pracą wydobyła się z nędzy. Dzisiaj budzi tym większy podziw rodaków, gdyż jako obcej etnicznie kobiecie w patriarchalnej kulturze chińskiej było jej trudniej niż innym. A jednak pani Kadir zdołała stworzyć biznesowe imperium składające się ze sklepów, nieruchomości i fabryk. Zasiadła nawet w Chińskim Kongresie Narodowym - jednym z ciał systemu politycznego Państwa Środka. Ale w 1999 roku znalazła się w więzieniu za działalność na rzecz Ujgurów. Wprawdzie na skutek nacisków USA została zwolniona i wypuszczona z kraju, ale wciąż ma osobiste porachunki z reżimem w Pekinie - kilkoro z jedenaściorga jej dzieci wciąż siedzi w chińskich więzieniach.
>>>Państwo Środka na skraju wojny domowej?
"Niech usłyszą nasz głos. Niech ludzie się dowiedzą o naszej sytuacji" - powiedziała CNN ujgurska przywódczyni. Zależy jej, by świat uznał ostatnie wydarzenia w Sinkiangu za - jak nazywa zamieszki w Urumczi - "chiński atak na Ujgurów we Wschodnim Turkiestanie". Nic dziwnego, że pekińscy liderzy na dźwięk jej nazwiska aż zgrzytają zębami. Mieszkająca w USA Kadir korzysta obecnie z dobrodziejstw amerykańskich rządowych programów "wspierających demokrację" na świecie do finansowania działalności ujgurskich organizacji. Hugh Pope, autor książki "Synowie Zdobywców:Odrodzenie Tureckojęzycznego Świata" określił liderkę Ujgurów jako ciężko pracującą, utalentowaną aktywistkę o ogromnej determinacji i "matczynej aparycji".
>>>Pekin wysłał armię na Ujgurów
Chińskie władze mają świadomość charyzmy Kadir i siły, z jaką wykrzykuje slogany takie jak "zatrzymać kulturowe ludobójstwo". Dlatego prezydent Państwa Środka Hu Jintao zaapelował podczas ubiegłotygodniowej wizyty w prowincji Yunan o jedność i wzajemny szacunek wszystkich obywateli kraju i podkreślił, że wszystkie mniejszości etniczne są ważnymi członkami chińskiej rodziny. Ale Ujgurów nie wymienił.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!