Ludzie tracą pracę, a bankowcy dostają miliony
Największe amerykańskie banki, które przetrwały tylko dzięki dotacjom z budżetu państwa, mimo kryzysu wypłaciły swoim maklerom 32 mld dol. premii. Takie dane ujawnił prokurator generalny Nowego Jorku Andrew Cuomo. Wściekły Biały Dom stara się przeforsować ustawę ograniczającą pensje kadry kierowniczej w bankach. Wall Street tymczasem zamierza zrobić wszystko, aby pomysły Baracka Obamy zablokować.
- Zabiorą miliony szefom koncernów
- 50 tys. ludzi na bruk, 21 mld dolarów od rządu
- Europa Środkowo-Wschodnia zbankrutuje?
- Prezydent: Miałem pełne przygód życie
- Obama: Uratowałem USA!
- Koniec recesji we Francji i w Niemczech
- Walka o plan Obamy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W 2008 roku Citigroup miała prawie 28 mld dol. strat i uniknęła bankructwa tylko dlatego, że państwo przekazało jej 45 mld dol. pomocy ratunkowej. Jednak w tym samym czasie szefowie banków i maklerzy wcale nie zacisnęli pasa. Przeciwnie, wartość premii, które sobie wypłacili, przekroczyła 5 mld dol. W środku zapaści aż 738 pracowników Citi otrzymało poza normalnymi pensjami bonusy przekraczające milion dolarów.
>>>Pracownicy AIG zwracają milionowe premie
Przypadek Citi nie jest jedyny. Podobnie zachowało się pozostałych osiem czołowych nowojorskich banków, które w ubiegłym roku zainkasowały wspólnie 100 mld dol. pomocy państwa, m. in. Bank of America, Goldman Sachs, JP Morgan Chase, Merrill Lynch i Morgan Stanley. W tym samym czasie, gdy podatnicy ratowali ich firmy przed bankructwem, szefowie banków i ich management dzielili między sobą premie warte 27 mld dol. W Goldman Sachs, banku, który w Polsce zapamiętano ze spekulacji na osłabienie złotego, 200 osób otrzymało premie o łącznej wartości przekraczającej miliard dolarów. Podobnie było w JP Morgan.
"To się nie trzyma kupy. Kiedy wyniki banków są dobre, ich szefowie zarabiają bardzo dobrze. Kiedy są średnie, też zarabiają bardzo dobrze, a kiedy są tragiczne... też zarabiają bardzo dobrze" – mówi Andrew Cuomo.
>>>Biały Dom chce kontrolować krnąbrne firmy
Lekarstwem na pazerność menedżerów ma być ustawa lansowana przez deputowanego z Massachusetts Barneya Franka. Zakłada ona wprowadzenie regulacji systemu płac w bankach. Jeśli poprze ją Kongres, Waszyngton będzie miał prawo zablokować taki system wynagrodzeń, który grozi upadkiem instytucji finansowej i destabilizacją całej gospodarki. Nowe prawo ma być zastosowane wobec wszystkich banków, których aktywa przekraczają miliard dolarów.
Oburzenie z powodu danych ujawnionych przez prokuratora Nowego Jorku jest wśród Amerykanów tak wielkie, że nawet Republikanom trudno jest otwarcie sprzeciwiać się nowym regulacjom. Ustawę zdecydowanie popiera Barack Obama, który zobowiązał się do zmiany zasad działania amerykańskiego sektora finansowego w trakcie kwietniowego szczytu przywódców G20 w Londynie.
>>>Medialny lincz na chciwych menedżerach
Liczone w milionach premie dla wysokich rangą menedżerów to nie tylko problem Ameryki. We wtorek lewicowy dziennik francuski „Liberation” ujawnił, że bank BNP Paribas, który państwo wsparło 5 mld euro, odłożył na premie miliard euro. Societe Generale, inny wielki bank francuski, na wszelki wypadek nakazał swoim dilerom utrzymywać w sekrecie, jak dużo zarabiają.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!