Do odpowiedzialności za wybuch przyznał się w rozmowie telefonicznej z agencją Associated Press rzecznik talibów.

"Naszym celem była ambasada USA, ale nie udało nam się dostać w jej pobliże. Samobójca wysadził się w samochodzie niedaleko siedziby sił ISAF i zabił zagranicznych żołnierzy" - powiedział w rozmowie z agencją Reutera przedstawiciel afgańskich talibów Zabihullah Mujahid.

Według Reutersa, przed budynkiem eksplodował jeden samochód. Kilka innych pojazdów zostało zniszczonych. CNN i lokalne telewizje poinformowały, że był to zamach samobójczy, ale jak dotąd nie ma potwierdzenia.

Do wybuchu doszło na kilka dni przed wyborami prezydenckimi i do rad prowincji, planowanymi na 20 sierpnia. Talibowie wzywali do bojkotu głosowania.