Oddział o nazwie High-Value Deatinee Interrogation Group (HIG, z ang. Grupa Przesłuchująca Terrorystów Wysokiej Rangi) został oficjalnie utworzony pod koniec zeszłego tygodnia na mocy specjalnego dekretu prezydenta Obamy. W skład grupy mają wejść eksperci i specjaliści wywodzący się z kilku części składowych amerykańskiej piramidy wywiadowczej - od tłumaczy i ludzi obeznanych ze specyfiką kulturową krajów takich jak Pakistan czy Afganistan, po najlepszych tajnych agentów. Szefem nowego oddziału ma zostać doświadczony reprezentant FBI. Działania grupy będzie nadzorować Narodowa Rada Bezpieczeństwa, a nie tak jak dotychczas w takich wypadkach CIA.

Te posunięcia to cios w potęgę Centralnej Agencji Wywiadowczej, która po 8 latach niemal bezkarnego działania za prezydentury Busha znalazła się pod ostrym ostrzałem ze strony polityków, mediów i opinii publicznej z całego świata. Utworzenie nowego komanda pod skrzydłami Białego Domu ma zminimalizować ryzyko wystąpienia nadużyć i nawrotu do złego traktowania zatrzymanych, które rozpleniło się podczas ośmiu lat wojny z terroryzmem. Jak wynika z infromacji dziennika „Washington Post” członkowie komanda mieliby prowadzić przesłuchania tylko i wyłącznie w myśl zapisów odnośnie badań jeńców zamieszczonych w podręczniku amerykańskich sił zbrojnych. Nie ma tam miejsca na tortury znane z obozu w Guantanamo czy więzień w Abu Ghraib i Bagram, jak znęcanie się nad zatrzymanymi przy pomocy głośnej muzyki i zakłocanie snu.

Wyselekcjonowani agenci z super-komanda Obamy mają przed wejściem w skład grupy przejść specjalne przeszkolenie o metodach działań. Członkowie grupy będą mieli prawo przemierzyć cały świat podczas polowania na najważniejszych terrorystów, takich jak choćby Osama Bin Laden, którego od osmiu lat bezskutecznie poszukują Amerykanie. Głównym celem działania komanda, poza likwidacją terrorystycznej wierchuszki, ma być zbieranie informacji wywiadowczych na temat planowanych ataków.