Cel nalotu to niezliczone tunele, które przemytnicy wykopali pod granicą w okolicach miejscowości Rafah i których używają do szmuglowania wszystkiego: od broni, poprzez żywność, aż po perfumy. Czterech zabitych, to najprawdopodobniej przemytnicy, którzy w chwili nalotu znajdowali się w jednym z tuneli.

>>>Hamas chce się uczyć walczyć z Żydami

Trudno jednak nie łączyć nalotu z wczorajszym atakiem rakietowym dokonanym ze Strefy Gazy na terytorium Izraela. W wyniku eksplozji trzech pocisków został ranny izraelski żołnierz. Dzisiejszy nalot był zatem pomyślany przede wszystkim jako akcja odwetowa. Był to pierwszy od niemal miesiąca izraelsko-palestyński incydent. Izraelscy komentatorzy starają się jednak minimalizować znaczenie ostrzału i następnie nalotu, wskazując iż była to sprawa "jedynie o lokalnym znaczeniu".

>>>Hamas zabija własnych rodaków

Nalot na tunele w Rafah przypada w chwili, gdy premier Izraela Benjamin Netenjahu szykuje się do spotkania w Londynie z Gordonem Brownem. Rozmówy będą dotyczyć konfliktu izraelsko-palestyńskiego.