Sarkozy chce okiełznać banki podatkami
Prezydent Francji znalazł sposób na zmuszenie banków do powstrzymania się od ryzykownych spekulacji walutami. Nicolas Sarkozy proponuje w tym celu jak najszybsze wprowadzenie przez najbogatsze państwa tzw. podatku Tobina.
- Sarkozy zabierze bankierom
- USA szykują się na rekordowy deficyt
- Niemcy będa potęgą. Za cztery lata
- Bogaci chcą stworzyć rząd światowy
- Jak prezydenci Francji udawali zdrowych
- Nicolas Sarkozy będzie promował szczęście
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Spekulacje walutami to gra przynosząca ogromne zyski, bo dosłownie w ciągu kilku minut na różnicach kursów można zarobić nawet setki milionów dolarów czy euro. Nic więc dziwnego, że w ostatnich latach banki namiętnie podejmowały ryzyko, i to tym chętniej, bo nie musiały się przed nikim z tego tłumaczyć. A wystarczy kilka nieudanych transakcji, by zachwiać pozycją nawet największych finansowych instytucji.
Dlatego Sarkozy zamierza naciskać na państwa G20, by podczas rozpoczynającego się w czwartek szczytu w Pittsburghu zgodziły się na wprowadzenie podatku Tobina. Co to za rozwiązanie? Pomysł specjalnej opłaty nałożonej na banki wysunął w latach 70. XX w. amerykański ekonomista i noblista Jonathan Tobin. Zakładał on opodatkowanie wszystkich spekulacyjnych transakcji walutowych, czyli tych obarczonych największym ryzykiem. Jednak wówczas ten pomysł się nie przyjął.
Francuski przywódca uważa, że podatek Tobina to w obecnych czasach „bardzo zdrowe rozwiązanie”, które przyniesie co najmniej dwa pożądane efekty. Po pierwsze wymusi na bankach o wiele bardziej odpowiedzialne zachowanie, zniechęcając je do najbardziej ryzykownych transakcji. A po drugie zyski z nowego podatku mogłyby zostać przeznaczone na finansowanie programów ożywienia gospodarki.
Jednak tak jak przed laty teraz też nie ma zbyt wielu zwolenników wprowadzania nowego podatku. Z kuluarowych rozmów wynika, że przeciwko planowi Paryża będą USA i Wielka Brytania, czyli dwa najważniejsze centra finansowe świata.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!