"Washington Post" jawnie kpi z Polańskiego
"Czy Polański nie wycierpiał wystarczająco wiele? Czy nie przetrwał wszystkich tych zimnych, szarych i deszczowych zim w Paryżu? Czy nie spędzał wakacji, ograniczając się do ponurej monotonii południa Francji?" - kpi amerykańska gazeta "Washington Post". I odpowiada krótko: "nie".
- Hołdys: Polański powinien stanąć przed sądem
- Tusk: Wina Polańskiego jest oczywista
- Polański ma dobre warunki
- Wycofał film solidaryzując się z Polańskim
- Polscy śledczy nie wzięli sprawy Polańskiego
- USA chcą zmęczyć Polańskiego aresztem
- Polański posiedzi jeszcze kilka tygodni
- Sikorski na ratunek Polańskiemu
- "Polański prosił, żebym zdjęła bieliznę"
- Szwajcarzy zamkną Polańskiego w domu?
- Szef MSZ: Polański jest wielkim artystą
- Wojna prawników o Polańskiego
- Wajda potępił aresztujących Polańskiego
- Szwajcaria odda Polańskiego za okup z USA?
- 40 dni aresztu dla Polańskiego
- Monica Bellucci broni Polańskiego
- "A gdyby Romek pobawił się z waszą córką?"
- Wałęsa o Polańskim: Nie ma świętych krów
- "Nasz Dziennik": Sikorski broni pedofila
- Polański kupi sobie wolność?
- Polska prosi Clinton o łaskę dla Polańskiego
- Prezydent o aferze z Polańskim: Znam sprawę
- Gazeta bije w obrońców Polańskiego
- Polański żąda wyznaczenia kaucji
- Los Polańskiego w rękach Schwarzeneggera
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Amerykańskie ministerstwo sprawiedliwości miało rację nakazując zatrzymanie Romana Polańskiego na lotnisku w Zurychu i powinno doprowadzić sprawę do końca - ocenia "Washington Post".
"Czy Roman Polański nie wycierpiał wystarczająco wiele? Czy nie przetrwał wszystkich tych zimnych, szarych i deszczowych zim w Paryżu? (...) Czy przez kilkadziesiąt lat nie spędzał wakacji, ograniczając się do ponurej monotonii południa Francji?"- pyta sarkastycznie Eugene Robinson. Zadaje też pytanie, czy to już nie czas, by zwolennicy Polańskiego dali sobie spokój.
Autor komentarza zapewnia najpierw, że jest pełen uznania dla twórczości polskiego reżysera: "<Chinatown> to jeden z moich ulubionych filmów, <Dziecko Rosemary> jest dziełem sztuki i zdecydowanie zasługuje na Oscara, jakiego dostał za reżyserię <Pianisty>". Polański "jest wspaniałym artystą" - dodaje Robinson, lecz dodaje, że "może jego kolejnym filmem będzie film o tematyce więziennej".
"Błyskotliwy lub nie, Polański ucieka przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości od 1978 roku. I z pewnością nie ma nic artystycznego w przestępstwie, do którego popełnienia się przyznał: podczas sesji zdjęciowej w domu jego przyjaciela i gwiazdy <Chinatown> Jacka Nicholsona, Polański upoił 13-letnią dziewczynkę szampanem i narkotykami i odbył z nią stosunek" - pisze "Washington Post".
Na koniec Robinson pisze, że nieistotny jest fakt, iż teraz 45-letnia ofiara gwałtu twierdzi, że nie czuje już gniewu wobec Polańskiego i nie chce, żeby poszedł do więzienia. "Ważne jest, co myślała i czuła w wieku lat 13, kiedy przestępstwo zostało popełnione" - podkreśla autor komentarza.
"A może jego obrońcy uważają, że podanie narkotyków dziecku i zgwałcenie go to nic takiego. (...) Przeciwnie, tu chodzi o bogatego i wpływowego człowieka, który wykorzystał swoją sławę i pozycję (...), żeby zgwałcić niewinne dziecko. Tu chodzi o człowieka, który ucieka zamiast stawić czoło konsekwencjom swoich czynów" - podkreśla zdecydowanie "Washington Post".




































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!