Clinton: Nie zajmuję się sprawą Polańskiego
Sprawa ewentualnej ekstradycji i procesu Romana Polańskiego nie leży w kompetencji administracji USA, ale wymiaru sprawiedliwości - powiedziała sekretarz stanu Hillary Clinton. Poinformowała, że nie czytała listu w obronie reżysera od szefów MSZ Polski i Francji.
- Procesy sławnych, czyli prawo równiejszego
- Burzliwy romans Polańskiego z Hollywood
- "Polański żyje bezkarnie i w luksusie"
- Schwarzenegger nie pomoże Polańskiemu
- "Gniazdo zepsucia" broni Polańskiego
- Prawnicy walczą o uwolnienie Polańskiego
- Co Szwajcarzy chcą zrobić Polańskiemu
- "Nie każda 13-latka jest lolitką"
- Polański zatrudnił przyjaciela władz USA
- Wycofał film solidaryzując się z Polańskim
- Prokurator kłamał w sprawie Polańskiego
- Dlaczego polski rząd broni Polańskiego?
- Tate: Polański nie zgwałcił 13-latki
- Kolejny po Polańskim filmowiec w więzieniu
- Szwajcarzy: Boimy się, że Polański ucieknie
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Szefową dyplomacji zapytano w Nowym Jorku o list skierowany do niej przez ministrów spraw zagranicznych Polski i Francji w obronie aresztowanego w Zurychu polskiego reżysera.
"Nie widziałam tego listu. Czytałam o nim. Nie jest to jednak sprawa, którą się zajmuję. To jest sprawa w gestii systemu sprawiedliwości naszego rządu. To jest sprawa, którą trzeba rozwiązać w zwykłym trybie egzekwowania prawa" - odpowiedziała Hillary Clinton.
Polańskiego zatrzymano w sobotę na lotnisku w Zurychu na podstawie amerykańskiego nakazu aresztowania z 1978 roku. Amerykański wymiar sprawiedliwości zarzuca reżyserowi, że w 1977 roku uwiódł 13-letnią wówczas Samanthę Gailey.
W stanie Kalifornia czyn lubieżny z nieletnią jest klasyfikowany automatycznie jako gwałt.




































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!